Instagram

Translate

środa, 22 stycznia 2014

Jak poderwac Policjantke i pozbyc sie kanarów.

Co by tu tym razem napisac , lata nie te same to i weny jak dawniej tez brakuje.
Na szczescie GLUPIE SZCZESCIE nie opuscilo  z wiekiem .
Wczoraj dało o sobie przypomniec w Paryskim metrze . Niestety tygodniowe bilety w paryzu trwaja zawsze od poniedziałku do niedzieli , czyli jak ktos jest glupi to bilet moze w sobote za 20€ kupic a w poniedzialek i tak musi kupic nowy ... Idiotyzm , no ale co poradzic ...
W kazdym razie wczoraj z Wojtkiem postanowilismy odwiedzic agencje , dowiedziec sie wszystkiego co i jak , kiedy wylatujemy itp. Postanowilismy pojechac metrem , ale nie mialem zamiaru bulic za bilet by przejechac 3 stacje . Wiec przeskoczylem przez bramke szczesliwi z Wojtkiem idziemy w kierunku platformy , i za zakretem czekala na nas niespodzianka, dokladnie to niespodzianka dla mnie w postaci 15 kanarów :( z doswiadczenia wiem ze nie mozna sie juz cofnac bo jest tam tez wielu kanarow po cywilu ktorzy tylko lapia tych ktorzy proboja sie cofnac przed kontrola bilecikow ... No myśle sobie ... Liiiipaaa ... Podchodze wiec ,dalem swoja karte metra ktora kupilem w tym sezonie i nie mialem czasu podpisac ani przykleic zdjecia .... I to wlasnie uratowalo mi dupkę ... Gdy kanar przylozyl bilet do komputerka w tym samym czasie zobatczyl że nie mam zdjecia i podpisu , odarzu wyskoczyl z ryjem , ze to zle ze tak nie mozna itp , ale ja mu grzecznie wkrecilem ze ja tu tylko na 3 dni i dlatego nie uzupelnilem karty , a pan ku mojemu zdziwieniu zszedl z tonu i powiedzial ze w takim razie spoczko i moge spadac :) zapominajac przy tym sprawdzic ze moj bilet nie dziala hahahaha co za łeb :)

To juz drogi moj przypal z kanarami w Paryzu , pierwszy raz mialem w zeszlym sezonie , dokladnie po meczu Polski z Ruskimi na Euro 2012 ( albo to jakis inny mecz .... Hmmmm chyba niee ...) mniejsza...
Wiec podczas mojego pobytu w paryzu trwało Euro wiec polaczki Cwaniaczki musieli umowic sie na browara i pizze . Zaprosilem wiec Madzie Wojciecha i Claudie do mnie pogladalismy mecz ktory skonczyl sie po 11 pm , wiec postanowilem poudawac jeltelmena i wraz z Wojtkiem odwiesc Magdalene nocnym metrem do domu ... Niestety na pomysl ten wpadlem dopiero w drodze do metra ,a z domu nie zabralem ani portwela z pieniedzmi , biletem , dowodem osobistym itp , ani telefonu , ani nic , jedyne co mialem to klucz od domu . Postanowilem wiec ze wejde przez bramki z Magda i Wojtkiem , odwioze ja tylko na jej stacje metra i wroce do domu , kto by pomyslal ze o 12 w nocy kanarki jeszcze nie spia , i w dodatku stali na mojej stacji metra ktora jest na zadupiu , i w dodatku ma tylko jedno wyjscie ! Oczywiscie gdy zobaczylem kanarki odrazu w tył na lewo i rura , ale niestety skubance po cywilu mnie otoczyli wiec daleko nie ucieklem , nawet sie zmeczyc posciegim nie mialem czasu :) panowie koksy zaprowadzili mnie do kontrolerow ktorzy poprosili o bilecik ... Nie macie pojecia jak trudno jest dogadac sie z 15 typiarkami i typkami  ktorzy  ni w huj ni w oko nie znaja Angielskiego
Ok ok. Ja fenomenem nie jestem , ale tamci mili panstwo nie wiedzieli totalnie nic po angielsku ale o bileciki sie twardo kucili . I wez tu teraz wytłumacz cymbałom ze bilecik mam w domu w portwelu , ze nie mam dowodu i nie maja jak mnie zpisac i zaplacic tez nie moge bo karta i gotowka zostala tez w portwelu .
Generalnie cala rozmowa wygladala tak : podeszla do mnie kobieta , zaczolem walic przed nia teatrzyk mimiczny typu  JA , MIEC , BILET , DOM ... Wszystko pokazujac ( omal nobla za to nie dostalem ) po skonczonym przedstawieniu kazala mi poczekac po czym podszedl kolejnt typek z taka sama gatka, wiec ja mu znowu przedstawienie JA , MIEC , BILET , DOM ... ( ten juz ogarniajac angielski na poziomie " jestem sobie przedszkolaczek" zaczoł straszyc mnie ze jak nie zaplace musza dzwonic po policje i wtedy bd wiekszy problem ... No to ja mu wtedy znowu przedstawienie JA , MIEC , PIENIADZE ,DOM .. Podchodzi kolejny tym razem grubasek z tekstem zebym dal tylko 20€ nie 50€ to bedziemy kwita ... No mysle sobie albo to on jest az takim cymbalem albo to ja cos niewyraznie pokazuje ...

KURDE STARY NIE MAM KASY , NIE TO ZE NIE CHCE ZAPLACIC TYLKO NIE MAM JAK ZAPLACIC !

No grubasek obruszyl sie moja jakże uniosla tym razem sztuka aktorska podczas tlumaczenia tego ĘĄty raz wiec odpuscil poczym kazali mi czekac 5 min a po pieciu min podchodza i ... Prosza o dowod ... Noooooooossszzzzzz kuuurde jakbym mial kałacha to w tym momecie napewno bym uzyl ... No wiec jeszcze jedno przedstawienie JA , MIEC , BILET , PIENIADZE , ID , DOM .... Panowie sie obruszyli , mysleli ze jaja se z nich robie czy cos ( bo jak ludze mnie widzieli wyginajacego sie jak małpa w zoo przed 3 kanarami to odrazu beke cisneli a jak ja to widzialem to tez mialem faze , wiec kanary poczuly sie obrazone i bez jaj zadzwonili na policje ...

No i tu przestalo byc mi do smiechu ... Modle sie by policja po angielsku rozumiala , bo jak mnie zawina na komende to i tak nie bd mieli jak mnie spisac ... Lipa sie zapowiadala straszna .
No wiec policjanci ... A dokladnie policjantki zjawily sie po 15 min , jedna to babka okolo 50 ale za to ta druga to mloda zgrabna i sympatyczna babka , mysle sobie nooo niie takie to sa wredoty w polsce zawsze najwieksze ... No ale coz podeszla , wkoncu normalnie opowiedzialem wszystko po angielsku komus kto rozumial bez migowo , i powiedzialem im ze nawet jak one chca mnie spisac to chciec czy nie musimy jechac do mnie do domu po dowod !
Pogadaly pogadaly miedzy soba po francuzku , potem podeszly do szefa kanarow , tez pogadaly i amen ... Zawijaja mnie ... Mysle sobie nieee no to dosralem se tera , zara mnie na dolek zawiną haha wbijam do suki policyjnej , i nagle pytanie gdzie mieszkam . Mowie kurna nie znam adresu na pamiec bo mam zapisany na tel ktory mam w Domu , wiem jak dojsc tam ale nie wiem jaka jest nazwa ul ... Przesiadlem sie wiec doprzodu i zaczolem kierowac PROSTO , LEWO LEWO PRAWO PROSTO LEWO i zooong , Jednokierunkowa ulica , piechotka moglem tam smigac ale samochodem nie , ale kurde nie znam innej drogi do domu , po krotkiej rozmowie okazalo sie ze policjantka jest spoko babka , wlaczylismy wiec koguta i dluggga pod prąd hahahahaha panie odwiozly mnie do domu , wiec zapytalem ladnie czy ktos idzie zemna do gory po dowod czy tak mi ufaja ze zejde z tym dowodem na dol ... Policjantka tylko sie usmiechnela mowiac zebym dal sobie juz spokoj i szedl spac a jutro jej za to kolacje wisze hahah <3 no niestety tekst z kolacja to tylko powieszchowny zarcik bo przeciesz niewypada mi namiarow od policjantki brac haha

Wrocilem wiec szczesliwy do domu przywdziawszy piżamke polecialem w kime :)
Oto i historyjka jak wyrwalem Policjantke ;)

niedziela, 19 stycznia 2014

Między Londynem a Mediolanem

Tym razem znalazłem staryą opowieść z lotu pomiedzy Mediolanem a Londynem ... Jeszcze orginalny tekst z błedami ort za ktorymi wszyscy tak tęsknią :D hehehehhehhhe
Nie będe już przeciągał wstępu bo to szkoda czasu ,choć generalnie w Paryzu mam go i tak aż nadmiar :) heheh

MIłej Lekturki :D 


„Mediolaniei back to London”

Jak zaówarzyliście na moim fb ostatnio doścczesto zmienia sie informacja odnośnie pobytu obiecnego miejsca zamieszkania . Tak tak wiele mi się lata ostatnio , a to z Marsyli do Londynu a to z Londynu do Mediolanu , teraz napisze o tym jak wrociłem z Mediolanu do Londynu .
Wczorajszy pobyt w Mediolanie był wyjątkowo trudny z 2 przyczyn:
1. Był to dzień po imprezie urodzinowej ,wiec kacora nie zabrakło
2 .Był to dzień jednej z ciekawszych moich prac gdyż robiłem shooty do Ermenegildo Zegna

Koniec końców praca skończyła się pozytywnie clijent był happy.

Mimo  ogromnego kaca i zmeczenia w pracy muiałem starać się być bardzo wypoczęty by nie podpośc sobie wpływowym klientom , było to nielada wyzwanie i sprawiło mi ogromną trudnośc we wszystkim co robiłem :D ale dałem rade. Do domku wrociłem około godziny 17 by się spakować i się porzegnać z chłopakami którzy ciągle jeszcze odsypiali wczesniejszaimpreze. Spakowałem się i ruszyłem w droge na autobus na lotnisko … wszystko szło jak spłatka aż do momentu gdy w Mediolanie nie rozszalała się OGROMNA ULEWA która pozalewała niektóre stacje metra ,wiec czekałem na metro 25 minut ;/ no ale jakby tego było mało moje wspaniałe tenisówki ze starości dzięki nadmiarowi wody straciły podeszfehehehhehe więc możecie sobie wyobrazić takiego flusia jak ja zasówającego w bucie bez podeszfy na lotnisko , ludziska dokoła mieli nielada ubaw . No gdy już doszedłem szczęśliwy do autobusu jadącego na lotnisko będąc święcie przekonany że w kieszeni mam 10 euro w papierku + xx euro w monetach podchodzę do kierowcy i proszę go o bilet . 9.90euro wyciągam szczęśliwy zwinięty banknot z kieszeni i ku mojemu wielkiemu zdziwieniu okazało się iż były to funty … fuck !! gdy przeliczyłem wszystkie klepaki okazało się ze mam 8.40 euro . zapytałęm ładnie czy mi pan opuści na co on odrzekł że nie nie opuści ale nie ma problemu mogę dac mu 10 funtów :D heheh cwaniak , wyśmiałem go troszkę nie kultularnie i zapytałem gdzie jest bankomat , wskazał mi kantor i powiedział ze za 10 minut odjazd jest . Oczywisnie nie chciałem iscwymieniac funtów bo potem znowu miałbym problem w Londynie wiec pomiegłemszukac bankomatu , zajęło mi to około 15 minut wiec myśle sobie , a h**j pewnie już odjechał to skocze se na sniadanie do mc Donalda. Nawet się opłacało bo w kolejce poznałęm 3 bardzo łądnie Ukrainki to jeszcze chwila przyjemności z rozmowy była i nie powiem ze nie ale oczy tez miał czym się nacieszyć , szczególnie że miały z 160cm i wielkie dekoldy wiec z mojego 190cm trudno było skupić się na rozmowie czekając na cheesburgera, no gdy doszedłem spowrotem do miejsca odjazdu autobusów trochę się zdziwiłem bo ten typ co go delikatnie wyśmiałem nadal tam stał … nie wiem czy dla Włochów 10 min =25 min ale cóz , wszedłem wiec jeszcze raz tym razem kupiłem bilecik i pojechałem na lotnisko. Na lotnisku jak to na lotnisku ,domyślać się możecie że odprawa jedna druga do samolotu i narka … ale nieeenieeenieee , wkońcu nazywam się Szałański :D
Kac dalej męczył a zmęczenie doskwierało niemiłosiernie . Nie wiem czemu ale kręciłem się po lotnisku w poszukiwani bramki jak smród po gaciach i nie mogłem jej znaleśc :D okazało się ze była po prostu piętro niżej LOL . 
No gdy już udało mi się dojść do poczekalni przed moją bramką chciałęm sobie kultularnie usiąść na ławce i poczekać gdyż miałem 1,5godz do odlotu . Pare minut potym usiadł kołomnie łysy włoski koksik cały w z kolczykiem w uchu (trochę przypominający ochroniazy w tanich clubach , nie był mięśniakiem ale był po prostu górą miesa ) hehe więc nie powiem że zrobiło mi się ciasno bo z jednej strony sciana  , z drugiej „krowa” to mnie tak zblokowało trochę .  No ale byłem tak zmeczony ze miałem wszystko w dupie . Walczyłem z tym by moja głowa utrzymwywała się na szyji ale niestety grawitacja byłą w tym dniu wyjątkowo silna XD 
Nie było by nic złego w tym że sobie przysnołem , no ale niestety jakos tak mnie dziwnie zarzuciło że zasnołem opierając się o ramie owej „krowy” hehe i to był błąd , bo pan od razu zrobił mi taką pobutke że od sciany dobiłem się dwa razy :D wyjaśnianie tego że nie jestem homoseksualny zajęło mi około 30 minut , ale powiodło się i nawet się z nim skumplowałem xD Niech mi tera ktoś w Mediolanie podskoczy to mam swoja mafie tam ,nikt mi iphonatera nie zapiepszy bo moi ludzie się tym zajmahahaahahha
No ale niestety to nie było koniec przygód na lotnisku . gdy na ostatniej odprawie już przed samym wejściem na pokład samolotu (tam gdzie pani odrywa ci połowe biletu i potem wchodzisz już do samolotu) oczywiście tez nie obeszło się bez problemów … przyznam ze akurat pierwszy raz miałem problem z tym ze było coś źle zabookowane czy nie wiem co . w każdym razie gdy zeskanowali mój bilet zapaliła im się czerwona lamka …shit… Babka pyta się mnie czy mam jakiś inny dokument torzsamosci poza ID . Ja mowie ze nie , nie wyczaruje jej przecież teraz paszportu . Zapytała o jakiekolwiek dokumenty gdzie jest jeszcze moieimie i nazwisko , dalem wiec jeszcze karte kredytową , i prawojazdy . podzwonili podzownili i kazali mi poczekać na celników … Gdy wszyscy ludzie weszli już do samolotu i zostałęm sam przyszło 4 celników z psem heheh przetrzepali mnie całego pies obwąchał jak burą sukę , posprawdzali i dokumenty baaaaardzo dokładnie pozadawali milion pytań , i wkoncu puścili do samolotu . Totalnie nie mam pojęcia oco im chodziło , ale trochę się dziwnie czułem .

Samolot miał odlecieć o 22.30 , była pogoda jak to po burzy , lekkie chmurki i wiatr . PRZYSIĘGAM WAM ŻE NIGDY W ZYCIU NIE MIAŁEM PIĘKNIEJSZEGO LOTU(startu) NIŻ TEN WCZORAJ ponieważ wczoraj była pełnia księżyca i świecił naprawdę Baaardzo intensywnie … więc najpierw przez okno widziałem miliardy swiateł oświetlających miasto a nad sobą siwo szare chmurki przez które przebijały się promienie księżyca , PIĘKNIE TO WYGLĄDAŁO , potem samolot  przebijał się przez te chmury i jak wzleciał ponad nie to dosłownie czułem się jak Harry Potter … w samolocie wyłączyli specjalnie swiatła i ludzie mogli podziwiać to niesamowite piękno … Bajka … kołomnie OOOGROMNY nieziemsko jasny księżyc który było widać tak wyraźnie że nawet ślepy ja się tym delektowałem , podemną deszczowe chmóryosiwtlone jego blaskiem , scenografia wyciagnieta jak z jakiegoś filmu , a dokoła seeeetki milionów gwiazd , i droga mleczna , po prostu czułem się jak astronauta , naprawdę nigdy nic piękniejszego na swiecie nie widziałęm , nawet nie jestem w stanie tego opisac słowami . I ta droga mleczna … ahhhhhhhhh
No po 10 minutach oczywiście musieli zapalić swiatła w samolocie by zacząć sprzedawacjakiespiepszone zdrapki ;/////

Ale wtedy to już poszedłem w głęęęboki sen , o czym śniłem to wam nie powiem ale obudziłem się niestety nie przez lądowanie …. Obudziły mnie migające w samolocie światełka i pan trzymający żółtą maske w ręku i podający mi ja bym ją ubrał , i oczywiście mega wielkie turbolęcje samolotu … tak tak pierwszy raz w zyciu w samolocie przerzyłem tak wielkie turbolęcje że aż musieliśmy pozakładać maski gdyż ciśnienie w kabinie gwałtownie spadło . CZADZIK . zabawa trochę jak w kinie 4D , tylko że bardziej zesranym się jest ? okadzało się że wpadliśmy w jakąschmurke deszczową i tam nas trochę pozawiewało . 

No naszczęscie wszystko skończyło się git , wylądowałęm cały i zdrowy w lądynie i pojechałem do domu , hmmmmyśle sobie , kurde nie będę wydawał kasy na bilety , spierdzielam na gape , skitrałęm się w pociągowym kibelku i 40 minut i byłęm na Liverpookstreet a 25funtó w kieszeni nadal było . Gdy już szczęśliwy dojechałem autobusem (znowu zadarmo bo był wielki tłok) do domu i szczęśliwy że zaraz położe się spac w swoim wyrku , nagle co ja PACZE … jakiś niuniek spi sobie smacznie na moim łożu … Noszkuu** myśle sobie chyba zaraz go zabije , ale jakos nie miałem serca i poszedłem się kimać na kanape w kuchnie , zresztą byłem tak zmeczony ze nawet w kiblu pociągowym zasnołem wiec kanapa tez wygodna się wydawała. 


Op i oto cała historia powrotu z Mediolanu , wiem ze może nie jest tak smieszna i ciekawa jak poprzednie , ale cóz? nie oczekujcie cudów odemnie , az tak bardzo mocno ciekawego zycia to nawet ja mieć nie mogę heheh


W ŚWIAT BEZ GROSZA < archiwum>

W ŚWIAT BEZ GROSZA < archiwum> 

Całkeim niedawno byłem w Marsylli … Baaaardzo bardzo mile spędzony czas , w gronie wspaniałych ludzi których tam poznałem i dość mocno rodzinnej atmosferze.
Byłem na 5-o dniowym festiwalu mody zwanym „ ...”niepamietam . Jak na Francje przystało wszystko było bardzo profesjonalnie przygotowane i  dopięte na ostatni guzik. Jedzenia zawsze mielismy pod dostatkiem picia także. Więc jedyne moje wydatki jakie miałem to papierosy i % , co spowodowało ,że zupełnie nie zwróciłem uwagi kiedy skończyły mi się srodki na koncie. 
Samolot z Marsyli do Londynu miałem o 9 rano ale lotnisko było oddalone o 2 godziny drogi od Hotelu wiec wyjechać musiałem około godziny 5 . Oczywiście nie nazywałbym się Szałański jakbym miał odpuścić sobie last party w Francji … przed wyjściem stwierdziłem „Nie no dzisiaj wiele nie będę pił „ Jednak jak to ja nie dotrzymałem zabardzo swojej obietnicy . Zabawa była nieziemska do 3 w nocy potem wszyscy grzecznie wrócili do Hoteli , hmmm no może nie zbyt grzecznie bo prawie wszyscy skorzystali z nadmiaru arkocholu no ale … :P
W hotelu oczywiście jeszcze 30 minutowy after musiał być !! potem grzecznie poszedłem do swojego pokoju … wpisuje kod do drzwi … wchodzę … a w moim łóżku „śpi” pewna kobieta z jakims fotografem … ja zrobiłem tylko wielkie oczy i wyszedłem zpowrotem na zewnątrz … akurat natrafiłem na grupe znajomych wracających do pokoju powiedziałem im jak wygląda sytuacja , no i dostałem zapro do innego pokoju by przekimać . Niestety Po tym jak w Mediolanie ukradli mi iphona ,więcej nie zabieram telefonów na impreze , tym razem tez tak było wiec mój telefon i jedyny budzik zostawiłem w pokoju . Poprosiłem wiec osobe u której nocowałem by ustawiła budzik dlac mnie bym nie zaspał … wszystko szło jak spłatka , położyłem się spać….

Obudziłem się o godzinie 9;00 czyli hmmm mój samolot właśnie wzbijał się w powietrze … ZAJEBISCIE … Schodze do swojego pokoju , a cała moja waliska i wszystko co miałem w pokoju stoi „spakowane” a dokładnie Wypierdolone na korytarzu … grzecznie poskładałem swoje rzeczy i poszedłem szukac osoby która była odpowiedzialan za modeli . Znalazłem Sophi … pierwsze co powiedziała jak mnie zobaczyła to było „ O BORZE TY TEZ ZASPAŁES NA LOT „ heheheh okazało się ze nie byłem jedyny :P w rezultacie 6 osoby jeszcze były w takiej samej sytuacji ? hehe (jednej ciagle szukali jak już na lotnisko na kolejny lot wyjeżdżałem heheh) o 14 dalej nie wiedzieli gdzie jest jeden z modeli ! hehehe . Mi dali nowy pokoik na te pare godzin zanim przebukują bilet itp. No jak już znalazłem się na lotnisku zaczełem trzeźwieć i uświadamiać sobie czego mogłem nie wziąć z pokoju … i niestety nie myliłem się. W pokoju głupie babsko nie spakowało mi Ładowarki do aparatu i słuchawek do iphona ;/ Napisałem info by wysłali mi to do Londynu jak znajda , ale on stwierdziłem ze szkoda kasy bo oni zaraz by pociagneli z wypłaty za przesyłke a podrube na allegro za 50 zł kupie …. A przebookowanie lotu kosztowało więcej niż sam lot :D heheh i tez zostało pociagniete z wypłaty ... . 
Naszczęście poznałem wielu wspaniałych ludzi będąc tam , miedzy innymi Daphné Mathieu, Cheyenne Noel, Juline Zb i Claire Chevallier. Napisałem szybkiego smsa do Daphne a ona dzisiaj odzyskała wszystkie moje rzeczy !!! CZYŻ NIE JEST KOCHANA ? :*** Miss … 

A wracając do opowieści… Gdy już udało mi się dostać do samolotu to wszystko było wspaniale aż do momentu wylądowania w Lodynie gdzie uświadomiłem sobie … ok i co teraz :D problem polegał na tym że na koncie nie miałem więcej niż 5 zł , w portwelu tylko 5 funtów (bo zbieram pieniążki z całego swiata i akurat z Londynu tez miałem po ostatnim razie) no i … no i to tyle … a bilet na pociąg z Lotniska do Lodynu kosztuje … 25 funtów (lol 25*5zł=125zł za sam dojazd do miasta IDIOTYZM) … no wiec w desperacji stwierdziłem ,że …. Że totalnie nie mam pomysłu co zrobić i zacząłem chodzić po lotnisku i szukać szczęścia heheh w sumie nic mi do roboty nie zostało … gdy się już zmęczyłem poszedłem do ubikacji i …. Jeb wchodzę do kabiny a tam za kibelkiem czeka sobie na mnie 30 euro :D hehehehehee myślałem że umre ( GŁUPIE SZCZĘŚCIE SZAŁAŃSKIEGO NIE OPUSZCZA) od razu biegłem do pierwszego lepszego kantora i pani mi powiedziała ze dostane za to 18.64 … na co powiedziałęm jej ze chce się targować bo potrzebuje na bilet … pogrzebałem jeszcze po kieszeniach i z resztek drobniaków euro uzbierałęm jeszcze 6.30 … pani dała mi za ładne oczy 25 funtów i kazała spadać ( bo teorytycznie kantory nie wymieniają montet) wiec szczęśliwy Tomaszek wsiadł do pociągu i pojechał do miasta myśląc ze to koniec jego problemów …. Wysiadłem na stacji Victoria (2 stacje oddalonej od mojej agencji , a ze nie miałem juz za co jechać metrem musiałem zasuwać z buta do agencji …. Zajęło mi to jakieś 1,5 godzin bo bez mapy z 23 kilowym bagażem + podręcznym się musiałem tułac po Londynie milion razy się zgubic ale w końcu dotarłem … dzwonie … iii …. I kurva dupa :D agencja zamknieta!! trallaaa … wyciągam telefon i … i dupa bateria siadłą!! tralaaa i tak oto poraz kolejny znalazłem się w czarnej dupe bo nie miałęm telefonu nie wiedziałem gdzie mieszkam nie miałem kasy ani nic …. Usiadłem sobie na krawężniku i doszedłem do wniosku ze w jeden dzień mogłem być prawdziwym bezdomnym juz dwa razy  :) Najpierw na lotnisku żebrać kase a teraz spać pod mostem spac xD ... ale Nieee nie Tomek sie tak łatwo nie poddaje  i znowu musiałem kminic co zrobić i gdzie jest moje GŁUPIE SZCZESCIE JEST TYM RAZEM … i o wykminiłem … postanowiłem dojechać do Mieszkania w którym ostatnio mieszkałem … problem polegał tylko na tym że ja byłem na stacji Victoria a mieszkałem daleko za stacją Hoxton … czyli totalnie druga część Londynu … wtedy nagle oświeciło mnie żę mam 5 funtów z kolekci swojej pieniedzy ze swiata :D heheh YOUPI … pobiegłem na metro by kupić bilet …. Bilet na jeden przejazd metrem kosztuje 4.30 ( ich naprawdę pojebało) myślę sobie OOO NIEEEE …. Ryzyk fizyk i kupiłem bilet dla dziecka :D hehe dzięki temu miałem jeszcze 2.60 reszty , a bilet potrzebowałem tylko poto by przejść przez bramki jakos :D … no naszczescie wszystko się udało trafiłęm na stacje na ktrej powinienem być … ale miałęm z tamtąd jeszcze jakies 7 przystankó autobusem … była godzina 22 w dodatku zaczoł padać deszcz , a ja z walizami ;/ do wyboru miałęm albo nic nie jeść tego dnia i pojechać autobusem albo isc piechotą zjeść jakąskanapeczke i meczyc się w taka ulewe ;/ wybrałem oczywiście autobus … gdy podjechał numer 55 elegancko wsiadłem (w lodnynie nigdzie nie da się jezdzic na gape … bo Kierowca od razu kontroluje bilety … wsiadasz tylko przednim wejściem , nie ma bata jechać na gape) no wiec wchodzę podchodzę do pana kierwowcy i mówie ze chce bilet … ale miły starszy pan kiwną głową na znak „DOBRA DOBRA IDŹ JUŻ „ usmiechnołem się podziekowałęm i poszedłem , moje GŁUPIE SZCZESCIE poraz kolejny mnie nie opuściło !! jak wysiadałem pan jeszcze krzyknoł że ma dzisiaj dobry dzień !
 hehe wiec jak zwykle wyszło na moje … bo stać mnie było na jedzonko a nie musiałem isc piechotą … niestety wsyztkie sklepy już były zamknięte wiec w rezultacie i tak nic nie jadłem … 

No i zaczynał się następny dzień … ja nie miałem już kasy by dojechać metrem do agencji , a głupio było mi prosić kogoś z lokatorów by mi pożyczyli ;/ postanowiłem pojechać autobusem jakos … wbijam na gogle map wpisuje adresy i udało mi się znaleśc trase autobusem i piechotą a z boku Czas podróży 1,45godz …. Myślęsobie no to świetnie … o 11 miałem pierwszy casting a była godzina 9.55,a jeszcze musiałęm dojechać do agencj …. No ale co zrobić … wyszedłem z domu i lece na przystanek … na przystanku nagle zorientowałem się ze zostawiłem w domu zdjęcia do książki …(bez tego nie ma poco nigdzie isc a już na pewno na castingi ) wiec apiac na zad do domu po booka. No a pod odmem znowu zoriętowałem się , że nie mam kluczy od odmu bo wczoraj już włąsciciel spał a dzisiaj go nie widziałęm wiec nie miał kiedy mi przekazać . ehhh no to co …. Dzwonek i napierdalamy może ktoś w domu jest ? po chwil JEB …. Otwiera mi włąsciciel. (ostatnio bardzo mnie polubił jak tu mieszkałem wiec był bardzo szczęśliwy jak mnie zobaczył) wyjaśniłem mu cała sytuacje i Historie … po czym on pwoeidział ze włąsnie jedzie do pracy to może mnie podwiesc autem kawałek … hehehhe No i poraz kolejny GŁUPIE SZCZĘSCIE … po drodze jeszcze kupił mi kawe i dał 10funtów na bilet i wysadził na stacji metra z którego miałem bezposednio do agencji … dzięki czemu w agencji byłem dokładnie o 11 rano . lollll :D:D heheheh oczywiście nie nie obeszło się bez zjebki od :D wszystko wyjaśniłem ale jakby nie było na casting się spóźniłem  … oczywiście dostałem pieniążki zrobili mi booka ze zdjęc , po czym nagle zadzwonił do niej Clijent i się zapytał dlaczego model nie przysedł dzisiaj na casting ( okazało się ze byłem już wcześniej upatrzony , i chciał mnie zobaczyć na zywo ) … Rebeca wszystko mu wyjaśniła … i … i powiedzili ze czekaja na mnie ciagle i bym przyjechał teraz ! hehehehe … potem jeszcze powiedziałem Rebece ze nie mam zadnych adresów na castingi i mapy , wiec jak może to niech mi wydrukuje mapki z gogle i adresy … wydrukowała mi 3 kartki adresów na 3 castingi i 2 mapki na casting bo nie pamiętałem gdzie są te ulice …. Schowałem sobie tylko tą karteczkę do kieszeni i czekałem na mapki … w rezultacie zabiegany ja wyszedłem z agencji i nie wziiołem adresów na 2 pozostałe castingi ani map … NO MYŚLAŁEM ŻE SZLAK MNIE TRAFI !! PRZECIEZ JAKBYM WROCIŁ ZNOWU DO AGENCJI TO ONI BY MNIE TAM ROZSZARPALI :P hehe poszedłem na casting który adres miałem , i potem pojechałem do domu gdzie wpadłem na pomysł ze mój laptop posuszy mi za ipoda. Powłaczam sobie mapy i będę chodził z laptopem pod pachą.  no tym za pierwszym razem wszystko zadziałało i w rezultacie zrobiłem wszystkie castingi i wszyscy byli szczęśliwi. Uffff








sobota, 18 stycznia 2014

O swoje trzeba walczyć!

Kurka oczywisciemoj pobyt w Barcelonie także nie obszedł się bez ciekawych wpadek i śmiesznych przygód... np W niedziele definitywnie wszystki sklepy w hiszpani są pozamykane ... i niestety raz niepostrzezenie w sobote zapomniałem o zakupach i w niedziele na obiadek jadełm ziemniaki z solą i mlekiem xD to takie zdrowe XD heheh mniam i ma mniej kalorji od TIC-TAC-ów 



No ale nie o tym będę pisał ,bo to akurat nuda, Powiem wam taką ciekawą i bardzo rzadko spotykaną historie jaka często ma miejsce w bajkach.
Pewnego słonecznego upalnego dnia , gdy większość moich rówieśników pisała matury , ja jak co dzień w Barcelonie leniuchowałem oglądając DRAGON BALL Z i grając w POKEMONY (bo chciałem być lepszy od Martynki Franków która jest mistrzem) Więc siędzę sobie przed laptopem .. nagle patrze na stół stojący 3 metry odemnie a tam normalnie mój makaron który miałem zamiar zjeść na kolacje  beztrosko spaceruje sobie po stole ;o myśle ... o cholera mam jakies zwidy juz od tego kompa ...albo mleko które piłem przed chwilą do ziemniaków było już mocno zepsute. Jednak za chwile patrze a tu druga kluska ją goni  hehehenooonieee , tak nie może być zara mi uciekną wszystkie i bede miał pojedzone :D podchodze do owych uciekinierów ,  Lookam sobie a tam … kurka Mrówy sobie oboz zrobiły i mi jedzenie wynoszą, takie dupne hiszpańskie jakies robactwo :D ZMUTOWANE MRÓWY :D Tlolololololo :D LOLL 

No To Ja im benc Tornado zrobiłem , pozdmuchiwałem wyszprzątałem ale one skubane pochwały sie w dziurkach od ciastek ;) A szkoda było wywalać bo to dobre ciacha były :D …. Myśle OOOO NIEE , to ozanaczawojne …  porozkładałem ciasteczka dokoła komputera i kontynułowalem oglądanie DRAGON BALL Z ,  a jak tylko jakas wyszła sobie na spacer po stole to pierdutnoł ją grom z nieba w postaci mojego palca wskazującego :D … i tak po 4 odcinkach moje ciastka były odrobaczone , plac przed komputerem wyglądał jak po oblężeniu Troi , pełen weteranów wojennych , a ja byłem szczęśliwy ze zwyciężyłem i mogłem zjeść swoje ciastko ?




<archiwum z barcelony>




„Jak Plackami obudzić 13 piętrowiec”

No wiec dzisiaj napiszemy coś z Archiwum …. A dokładnie pierwsze dni pobytu w Tokio ? mój dziadek do tej pory płacze ze smiechu jak sobie tą opowieśc przypomina , to może i wam się spodoba


„Jak Plackami obudzić 13 piętrowiec”


Więc tak Historia ma swoje miejsce w kraju kwitnącej wiśni czyli TOKIO … (jak ktoś nie był to polecam wycieczkę bo fajna sprawa ) . Jak wszyscy wiemy gdy w Europie panuje noc na drugim końcu świata jest dzień … Z racji tego ,że to był pierwszy tydzień mojego pobytu w Japonii , mój wewnętrzny zegarek nie zdążył się  przestawić więc Nocami siedziałem na FB itp. , a za dnia odsypiałem jeżdżąc po kastingach .
Pewnej nocy (dokładnie to ranka) ,gdy ambitnie prowadziłem korespondencje na FB około 04:00 a.m ,złapał mnie "mały głodzi?" Postanowiłem więc coś sobie upichcić ? a że lodówka była pusta a ,wpadłem na pomysł przysmażyć sobie placki ziemniaczane ( Czy jak to Julka mówiła „Tomek ugotuj mi klocki” jakkolwiek dwuznacznie by to nie brzmiało , chodziło jej o placki :D )  ? Mój kochany tatuś zaopatrzył mnie w „Winiary pomysł na PLACKI ZIEMNIACZANE” (Polecam)
wszystko co potrzeba było do usmażenia tego to jedno jajko ,szklanka wody i olej (do smażenia) … no cóż wszystko było w domku poza OLEJEM … Nie zastanawiając się długo , wskoczyłem w buty i do sklepu w poszukiwaniach OLEJU !! Sklep miałem dosłownie 10 metrów od domu więc wszystko było pięknie , niestety nie opanowałem jakoś szczególnie języka Japońskiego , a już tym bardziej ich znaczków więc szukałem poprostu butelki która prawdopodobnie mogła zawierać olej … Po 10 minutach poszukiwań znalazłem coś w tym stylu … butelka dokładnie na kształt naszych polskich olei , a na etykiecie było milion japońskich znaczków i mały obrazek usmażonej rybki : ) … no wiec cały happy niezastanawiając się długo kupiłem owy specyfik ? Wrociłem do domku i zacząłem wielkie gotowanie ? …. Zrobiłem wszystko tak jak na instrukcji było napisane , nalałem olej na patelnie i czekając aż się rozgrzeje poszedłem do pokoju końcyć konwersacje Facebookową? … po zaledwie 3 minutach poczułem dziwny zapach … myślę sobie OOOO OLEJ GOTOWY … wchodzę do kuchni , a tam … z patelni się troszkę dymi , a olej jakos zaczął dziwnie reagować … po prostu się gotował … znaczy wyglądał jak mocno wstrząśnięty gazowany napuj … z milionem bąbelków  , przypalających się na brzegach patelni … Myślę sobie … hmmmmmmmmm albo Japońskie oleje są jakies inne albo to nie olej ;/ no nie zastanawiając się  , rozgrzane ,dymiące gówna z patelni walnołem pod kran i zalałem wodą …  A TO JAK NIE PIERDOLNEŁO DYMEM TO W 2 SEC  NIE WIDZIAŁEM KONCA SWOJEJ RĘKI  …. Za pare chwil Włączył się alarm przeciw pożarowy w mieszkaniu … a ja z dymiącą się patelną wybiegłem na balkon … no dobra i co teraz … patelnia co prawda dymi na balkonie , ale w domu SIWOOOO …. Otworzyłem wszystkie okna , ale zbyt wiele to nie dało , A ALARM NAPIERDZIELA … myśle sobie , kurde jak to wyłączyć … na scianie były jakies monitorki i guziczki , ale oczywiście po Japońsku … pomyślałem sobie , no pewnie działa to tak samo jak w polskich samochodach … jak się włacza alarm popipka 3 minuty i się wyłączy … ale z drugiej strony nawet jak się wyłączy to w domu ciagle siwo i będzie włączał się odnowa dopóki nie wywietrzę …. Wpadłem na genialny pomysł otwarcia drzwi na klatkę schodową by zrbić większy przeciąg … Powiem wam szczerze ,że to zadziałało bo z domu wywietrzyło się dość szybko wszystko , nie wpadłem na pomysł że na klatce schodowej też są alarmy przeciw pożarowe … nie minęło 2 minuty jak właczył się alarm na caly budynek , automatycznie uruchamiając alarmy u wszystkich mieszkańców w domach … myśle sobie OOOO KURDE NO TO LIPA … no ale udało mi się w końcu wyłączyć alarm w mieszkaniu , na klatce melodyjka napiernicza ale pomyślałem ze pewnie bedize tak jak w Polsce i wszyscy to oleja … popipkapopipka i przestanie ? zadowolony ze wywietrzyłem mieszkanie postanowiłem zrobić kolejna prubę kupna oleju … tym razem jakims cudem udało mi się dogadać w sklepie ze sprzedawca który dał mi prawdizwy olej ( i niestety butelka nie przypomianała ni trochę polskich olei wiec nigdy bym sam tego nie znalazł) . Gdy już szczęśliwy z butelka oleju wracałem do domu ,zaczęło lać jak scebra … naprawdę solidna burza. Wbiegam wiec szybko na podwórko i co widze … alarm napierdziela jak napierdzielał z setka ludzi stoi na deszczu w piżamach i kapciach i patrzy się na drzwi od mojego mieszkania ? Udając głupiego wszedłem do domu i zaczołem znowu smażyć placki ? … myśle sobie „ nie no zara zobaczą ze wszystko gra to wroca do domu … jednak minęło 5 minut alarm gra jak grał to myśle , może taki sam komputerek na korytarzu jest i jakoswyłacze ten alarm … wychodzę na przed dom , a Japońce dalej mokną … hahhahahah hmmm nie no cos im powiem … ale oczywiście nikt ni w kij ni w oko po angielsku nie gadał … stanąłem tylko i powiedziałem (pokazałem) im by szli do domu i ze wszystko jest ok … udało mi się znaleźć jakąsjapokne która cos tam ogarniała angielski by poprosisc ja by wyłączyła ten alarm bo ja nie wiem jak bo nie znam Japońskiego … ona poinformowała mnie ze tylko strazpozarna może go wyłaczyc … Myśle sobie Noonieeee to świetnie … no wiec alarm gra jak grał wszycyzmmoknieci wrócili do domu a ja zacząłem znowu piec placki … po 5 minutach słysze Pukanie … otwieram STRAZACY hahahah jak zobaczyli NIE JAPONCA to trochę się zdziwili , weszli do srodka ja im pokazałem ze wszystko jest ok , pokazałem im że sobie placki smażę , nawet ich poczęstowałem ? hehe panowie zanotowali w notesiku cos tam ,kazali mi napisac swoje imie i nazwisko i wyszli wyłączywszy alarm …. YOUPI ŻYCIE ZNOWU WRUCIŁO DO NORMY ….
Tego dnia oczywiście wszyscy w agencji już znali moją niesamoitą historię więc ubaw mieliśmy przez następny tydzień z tej sytuacji ?

 Pewnie strasznie zastanawia was co to był za MAGICZNY OLEJ , który kupiłem na początku … Więc ,dowiedziałem się wiele tygodni później pokazując butelke osobie która zna Japoński ,że była to  PODPAŁKA DO GRILA :D 

Morał historii jest taki : NIHUJA NIE USMARZYCIE PLACKÓW NA PODPAŁCE DO GRILA , ale jak  jesteś np. nauczycielem i masz na kolonii 100 japończyków ,to jest to bardzo dobry sposób by obudzić wszystkich na raz nie chodząc im po pokojach ?  TANIO SZYBKO I PRZYJEMNIE ? 

Dziwny fart musi być

Tak zastanawiałem się od czego by tu zacząć to opowiadanie … Czy od początku czy od teraz …
Postanowiłem pisać na bieżąco a w trakcie gdy nic nie będzie się działo ciekawego , będę dodawał historie które pamiętam z przeszłości .
A więc zaczynajmy .
.LOONDYN I DZIWNY FART MUSI BYĆ.
Obecnie znajduję się w Londynie , którego serdecznie nie lubię …. Dlaczego ? po 1 przez kosmiczne ceny jakie tutaj są , po 2 słabe imprezy , po 3 strasznie wolne i głupie metro :P (według moich opinii) no i po 4 wszyscy tutaj mają tak poperdzielony akcent ,że czasem nie rozumiem naprawdę najprostrzych pytań . Np. ostatnio moja Bookerka usiłowała zadać mi pytanie „Do you go party?” pytała tak 6 razy azwkońcu ktoś inny podszedł i zapytał dokładnie tosamo i zrozumiałem od razu . 
No ale nie o tym będę pisał bo to akurat nudne :P

Dzisiaj mamy 02 maja 2012 rok . Mam prace w Londynie dla marki Reiss ,która powinna rozpocząć się o 9.30 i twrać do 17.30. Pewnie by tak było gdyby nie to że przyszedłem o 30 minut spóźniony , dlaczego …? No właśnie tu zaczyna się dość smieszna historia w której moje GŁUPIE SZCZĘŚCIE znowu się przydało (uprzedzam że chyba w każdym poście będzie mowa o tym SZCZĘŚCIU )
Więc.
Wstałem sobie grzecznie o 7 rano by bez problemu dotrzeć na callback na 8.45 a potem do pracy na 9.30 . No ale że genialny Tomek nie posiada czegoś  takiego jak mapa Londynu a jedyna moja mapa to Google która działa tylko podczas podłączenia do internetu postanowiłem że wcześniej powłączam sobie strony internetowe z tą mapką i z adresami , i na castingi będę chodził z laptopem , jak będę potrzebował mape to będę wyłaczał hibernacje i będę widział mapke na kompie. No ale niestety gdy już byłem w metrze i wyciągnołm laptopa okazało się się , że niechcąco nie właczyłęm Hibernacji tylko zamkniecie systemu , co spowodowało wyłączenie map adresów itp. Itd. … Więc Szałański został bez niczego na 10 minut przed planowym dojściem na casting …  Naszczęscie w Główce coś tam mi switało na jakiej stacji metra wyśasc i jak trafić na tą ulice gdzie był casting , jednak nie pamiętałem numeru ani nazwy klienta ani nic … Gdy już chodziłem jak obłakany po ulicy nagle zobaczyłem piękną literkę „M” oznaczającą mc.donalda. :D  Youuupinaszczęscie jakiś mądry człowiek wpadł na pomysł by w M dać darmowe WI-FI więc mogłem wszystko zpowrotem poodświerzać i trafić tam gdzie chciałem . Oczywiście zajęło mi to więcej czasu wiec na castingu znalazłem się 9.15 a w pracy 9.55 … no ale wszystko skończyło się nieoczekiwanie dobrze 

W pracy naszczęcie też byli zemnie zadowoleni pomimo spóźnienia i już oznajmili ,będą bookowali mnie na następny raz jak tylko będę miał okazje znowu trafić do Londynu 


 No a to tylko początek dnia … heheh



<ARCHIWUM Z LONDYNU>

No to witam

Hmmm ... jak by tu to zacząć ...
No więc chyba zaczęło mi się już za bardzo nudzić i nie mam co z sobą zrobić więc zacząłem tęsknić za blogiem . Nazbierało się wiele nowych śmiesznych historii do napisania :)
Wiele osób wspominało mi że słyszeli o moim blogu po tym jak już go zlikwidowałem i nie mieli okazji tego przeczytać . Gdzieś w archiwach znalazłem kopie starych opowieści które były wtedy na blogu , więc będę publikował tamte stare i w między czasie wpisywał nowe :D 
Taki Mixxiorrr sobie zrobimy :D:D 


Pozdro dla Martyny za wczorajszy test ortograficzny ;) 
heheheheheheheeh <lol> 


Dobra to koniec wstępu ...