Instagram

Translate

środa, 25 listopada 2015

Eye to eye with Satan




Hello, the last few days I wondered what to write here ... I thought and thought and nothing came to my mind until last night when I was sitting and talking with my roommates. We started talking about Paris and terrorists, about whether traveling is still safe or not, and if so, where it is safest ... so from one topic to another until finally I remembered the situations of horror that I experienced being in NYC ... Today so the story of my life . I think the fans of thrillers will fall in love reading this

Eye to eye with Satan It was a warm early autumn day. No different and not heralded more extremely than others. That day I had only one casting, late afternoon somewhere in the vicinity of the UP TOWN in Manhattan. So I went there, I've done what I had to do, and after casting planned to quickly get back home to meet up for dinner with friends. But the story of what happened to me in the subway completely change my world view and sense of security, which i had being in New York City, just because I was unaware as to how dangerous this city is. Travelling in the subway two guys started quarrel about something, but I do not know what , because it was 3 years ago and in that time my English was very weak. Sitting two seats to my right big full of tattoos, a black man had a problem with another man , who looked quite like hmmmm … Arabian. Situations like this are happening alot times in the New York subway, people record it on their phones while watching fights and quarrels. That quarrel is not going to be somehow especially. Random great-looking black dude, full of tattoos and golden chains on his neck and hands, started a flight with the Arab in a sweater , completely normal looking man. I watch them from the start and unfortunately I was the unfortunate one who got out on the same subway station as these two men. Getting off the train, they were still in a quarrel and at this time, it was a much more heated moment. Just in front of the stairs to the exit , the big black dude pushed the guy in the sweater, starting an even greater tension between them. However, Mr. Arab, rather than forgive, decided to be hero and put out a knife from his back pocket . He had face full of anger, but also confident, people fell into a slight panic, clumsiness, there was no squeaks and screams, but everybody step away from the "madmen" ... everyone Except one Black guy. The man in the sweater unfortunately did not happen to be a hero too long, what more , he didn't even make a single movement towards the enemy, and his bad evil and confident face turned into a per second face full of horror and fear risk because when the black dude saw a knife, did one step backward, pulled out a gun and put a shot between the eyes of this victim without hesitation. After, he hid the gun into his pants and walked out as if nothing had happened, and frightened people started running down the platform in a panic. I stood maybe 2 meters away from the whole of this incident, I saw everything that so far had been seen only in movies. I was stunned, people were running in panic, and I stood and watched first on exiting the platforms murderer, and then to delay man on floor in front of me. The same place that the murder was, right by the stairs leading to the exit, so people could walk the whole platform until the next exit, or jump over a corpse and exit stairs, a lot of people selected output No. 2, but I've stayed so close to the stairs that he decided to pass on the corpse to as soon as i get out of the subway. The image of a dead man through whom I had skipped over at the age of 19, and will probably stay in my head for the rest of my life. I returned home still in shock, of course, I don't feel like eating dinner nor partying with friends ... I was afraid to go out of the house. I watched tv in which they have spoken about the murder and the metro station was closed the next 2 days. I'm not sure when they caught the murderer and who caught him, I'm not sure who the victim was. I'm not sure what was the reason for that fight, but one that I'm now sure of is that this real murderer can sit now next to you on the bus, subway, airplane ... you can never be sure that the boy next to you isn't going to set off a bomb in his backpack and next 5 seconds of your life can be the last. last 5 sec …

No, i have not started to be afraid of life. No ,i have not started to be afraid of people . No, i do not life in fear . 
No im not going to stop using the metro. That what this situation has changed in my life, is just to stop being afraid, because we dont know the day or hour that we are going to die. Do not lose those moments being scared. That day I stopped being afraid of death. 
Why ?
Because when you stare face to face with death, you are defenseless. The whole thing lasted maybe 5 minutes, but from the first push until pulling of the trigger, such a short time has passed, maybe only 5 seconds.
5 Sec, that changed my life 5 sec, which ended someone's life 5 sec, which led this man to eternity.


(Disel Fashion Show milan FW 2014) (DAKS Fashion Show Milan fw 2013)



























Dzien dobry , ostatnie pare dni zastanawialem sie o czym by tu napisac … Myslalem i myslalem i nic mi do glowy nie wpadlo , az do wczorajszego wieczoru gdy wspolnie z lokatorami siedzielismy sobie i poprostu rozmawialismy . Zaczelismy rozmawiac o Paryzu i terrorystach , o tym czy podrozowanie jest nadal bezpieczne , o tym gdzie jest bezpieczniej itp i tak z tematu na temat az wkoncu przypomnialy mi sie sytuacje grozy jakie przezylem bedac w NYC … Dzisiaj wiec historia z mojego zycia ,w ktorej wcale mi do smiechu nie bylo . Mysle ze fana tlillerow przypadnie do gustu .

Oko w oko z szatanem

Byl cieply wczesno jesienny dzien . Nie roznil sie niczym i nie zapowiadal bardziej wyjatkowo od innych . Tego dnia mialem tylko jeden casting poznym popoludniem gdzies w okolicach UP TOWN na Manhatanie . Pojechalem wiec tam , zrobilem co mialem do zrobienia , i po castingu planowalem szybko wrocic do domu by spotkac sie na kolacje z przyjaciolmi . Jednak historia jaka spotkala mnie w metrze zupelnie pozmieniala moj swiatopoglad i poczucie bezpieczenstwa ,ktore posiadalem bedac w nowym jorku ,tylko dlatego ze bylem nieswiadomy jak niebespiecznym miastem jest . 
Jadac w metrze dwoje facetow zaczelo sie o cos klucic , niestety nie wiem dokonca o co ,poniewaz bylo to 3 lata temu a w tamtym czasie moj angielski byl bardzo slaby.
 
Siedzacy dwa miejsca po mojej prawej stronie wielki wytatulowany czarny facet mial problem z jakims meszczyzna ,ktory wygladal dosc hmmmm arabsko …
W sumie sytuacje jak te maja miejsce co chwila w nowojorskim metrze , ludzie nagrywaja to na telefony robia sobie jaja ogladajac klutnie i bujki . Jednak tamta klutnia nie zapowiadala sie jakos szczegolnie . WIelki przypakowany czarny koles wygladajacy dos strasznie , caly w tatuazach i zlotych lancuchach na szyji i rekach , klucil sie o cos z arabem w sfeterku , zupelnie normalnie wygladajacym meszczyzna. Obeserwowalem zdarzenie od samego poczatku i niestety bylem takze tym nieszczesnikiem ktory wysiadal na tej samej stacji metra na ktorej wysiadali ci meszczyzni . Wysiadajac ciagle sie klucili i tym razem juz na ostro , w pewnym momecie tuz przed wejsciem na schody by udac sie do wyjscia wielki czarny koles pchnol faceta w sweterku rozpoczynajac tym jeszcze wieksze napiecie pomiedzy nimi. Natomiast pan Arab , zamiast odpuscic postanowil zgrac bochatera i wyciagnol noz z tylnej kieszeni .Mial mine pelna zlosci ale takze pewna siebie , ludzie wpadli w lekka panike , niezrecznosc , nie bylo piskow i wrzaskow , ale wszyscy odsuneli sie od „szalency” … wszyscy z wyjatkiem Jednego Czarnego kolesia . Pan w sfeterku niestety nie zdarzyl byc kozakiem zbyt dlugo ,co wiecej nie zdarzyl zrobic nawet jednego ruchu w kierunku przeciwnika , a jego podla zla i pewna siebie twarz zamienila sie w ciagu sekundy w twarz pelna przerazenia i strachu ,poniewarz gdy czarny koles zobaczyl noz , zrobil jeden krok w tyl wyciagnol pistolet i wsadzil kulke miedzy oczy swojej ofiarze bez najmniejszych skrupolow , poczym schowal gnata do spodni i wyszedl jakby nigdy nic , a wystraszeni ludzie zaczeli biegac po peronie w panice . 

Stalem moze 2 metry od calego tego zdarzenia , widzialem wszystko to co do tej pory widywalem tylko w filmach . Zamurowalo mnie , ludzie biegali w panice , a ja stalem i patrzylem najpierw na wychodzacego z perony morderce , a potem na zwloki meszczyzny lerzacego przedemna . Miejsce morderstwa bylo zaraz kolo schodow prowadzacych do wyjscia , wiec ludzie mogli przejsc caly peron az do kolejnego wyjscia , albo przeskoczyc nad trupem i wyjsc schodami , wiele z osob wybrali wyjsci nr 2 , ale ja bylem juz tak blisko schodow ze postanowilem przejsc nad trupem by jak najszybciej wydostac sie z metra . Obraz martwego meszczyzny przez ktorego musialem przeskoczyc w wieku 19 lat pozostanie mi prawdopodobnie w glowie do konca zycia . 

Wrocilem do domu ciagle w szoku , oczywiscie totalnie deszla mi ochota na kolacje i zabawe ze znajomymi … balem sie wyjsc z domu . Ogladalem telewizje w ktorej mowili o tym morderstwie a stacja metra byla zamknieta nastepne 2 dni . Nie jestem pewien kiedy zlapali morderce i czy wogle go zlapali , nie jestem pewny kim byla ofiara , nie jestem pewny o co tak naprawde zaczeli sie klucic , ale jednego czego jestem teraz pewny to tego ze prawdziwi mordercy moga siedziec teraz obok ciebie , w autobusie , metrze , samolocie … nigdy nie mozesz byc pewny tego czy chlopak obok ciebie nie ma w plecaku bomby i nastepne 5 sec twojego zycia moga byc ostatnie . 

Nie ,nie zaczolem bac sie zycia .Nie, nie zaczolem bac sie ludzi .Nie ,nie zaczolem zyc w strachu .
Nie, nie przestalem uzywac metra . To co ta sytuacja zmienila w moim zyciu to tylko to, by przestac sie bac , poniewaz czlowiek nie zna dnia ani godziny , nie trace wiec tego czasu ,ktory mi pozostal na strach poniewaz tamtego dnia przestalem bac sie smierci . 
Dlaczego ?
 bo w obliczu smierci jestesmy bezbronni . 
 Cala ta historia trwala moze 5 min , 
ale od momentu pchniecia do momentu pociagniecia za spust minelo moze 5 sec .

5 Sec ,ktore zmienilo moje zycie 
5 sec , ktore zakonczylo czyjes zycie 
5 sec , ktore zaprowadzilo tego czlowieka do wiecznosci . 


(2014-06-01 editorial by Nicolas)

piątek, 20 listopada 2015

Czas jest wszystkim i niczym 


Wiec rok 2015 powoli dobiega konca , rok pelen wrazen ale niestety malo obfity i w szczescie . Rok w ktorym nadeszlo wiele problemow , wiele waznych decyzji jakie musialem podjac , wiele rozczarowan . Bylo tez wiele przygod , nowych krajow i ludzi ktorych poznalem . W glebi powtarzalem sobie jak strasznie nienawidze roku 2015 , jak mocno chce by sie wkoncu zakonczyl . 
Poniewarz nie przychodza mi do glowy zadne z super ciekawych historii postanowilem ze bede pisal powoli od poczatku . Jak co pamietam .

Tak wiec moj rok 2014 zakonczyl sie bardzo pozytywnie , caly rok byl jak jedna wielka bajka ,ktora zakonczyla sie zareczynami w swieta . Moja kochana Morganne postanowila spedzic swieta w Polsce z reszta mojej rodziny . Piekny i magiczny czas . 
Od stycznia zaczynala kolejna przygode zycia na kontrakcie w Instambule (turcia) ja natomiast musialem leciec poraz 10 w swoim zyciu na Fashion week do Mediolanu . 
Uczucie jakie towarzyszylo mi podczas lotu bylo dosc dziwne . bylem pelny nadzieji oraz tesknoty , pelen milosci i strachu . Pierwszy raz od 9 miesiecy musielismy wyleciec do innych krajow , i kontynulowac nasz zwiazek na odleglosc . 

Milan jak to Milan , zawsze bedzie dla mnie jak drugi dom . Wszystkie bardzo dobrze znane mi ulice  a kazda z nich posiada mase wspomnien .Pamietam jak biegalem po nich 5 lat temu z ogromna mapa , nieznajac angielskiego , pierwszy raz sam za granica , w samotnisci , wiecznie zagubiony ale zawsze pelny nadzieji . 
Czym Milan jest dla mnie teraz …?
 5 lat minelo gdy pierwszy raz odwiedzilem to miasto i jedno czego jestem teraz pewien Milosc do tego miejsca nie przemija z wiekiem .
Wszystkie moje pobyty tam wiarza ze soba niesamowite historie . Czasem sa one smieszne , czasem straszne , czasem przygnebiajace , a czasem poprostu sa i sa wazne poniewaz zmieniaja moje zycie . Tak tez bylo i tym razem 

Deczyzja ktora podjelem wczesniej sprowadzila za mna lawine kolejnych waznych decyzji z ktorymi musialem sobie poradzic . Zareczyny mimo ze piekne , mimo ze magiczne , spowoaly ze musialem stoczyc najwieksza wojne jaka do tej pory mialem , wojne o samego siebie z samym soba . Miliony pytan bezodpowiedzi przygniotly mnie , pomimo walki i determinacji czulem sie przegrany .Zycie okazalo sie przerosnac mnie w tamtym momecie . Przyszlosc mnie przerazila . pierwszy raz otworzylem oczy szeroko , pierwszy raz dostrzeglem to co mam teraz , a czego nie mam w swojej przyszlosci . 

Siedzialem godzinami przed zeszytem starajac sie wylac na papier wszystko co czuje ,wszystko co moze mi pomodz , wszystko w czym jestem dobry i co lubie w zyciu tak naprawde . Nie mozemy cofnac czasu, dlaczego dokonywanie wyborow jest tak trudne . Wazne jest wiec by robic wszystko tak ,by na koncu nie rozczarowac samego siebie . Boimy sie problemow ,ktore sami tworzymy , jednak gdybysmy przestali zbyt wiele myslec , nie mieli bysmy tak wielu z nich . 

Jedna zecz ktora nauczylem sie w tamtym  momecie bylo to ze czas nie istnieje , jestesmy tylko my tu i teraz . Kazda decyzja podjeta w danym momecie znaczaco wplywa na twoje zycie jutro ,za tydzien ,za rok . Jak wiele razy nie jestesmy w stanie tego dostrzec , jak wiele razy nie jestesmy w stanie odnalesc sie w codziennosci ,jak wiele razy powtarzalismy sobie w zyciu „ Jutro bedzie lepiej „ . Ale w chwili obecnej jutro jeszcze nie istnieje .Dlaczego wiec myslimy o jutrze tracac dzisiaj ? 

Tamten sezon w mediolanie nie poszedl mi zbyt dobrze .Problemy zycia codziennego przygniotly moja psychike tak bardzo ze nie potrafilem odnalesc sie w swiecie mody , poraz kolejny poczulem sie jak 18 letni chlopczyk ktory bladzi zagubiony po ulicach miasta ,ktore przecierz tak dobrze zna . Jednak tym razem bylem zagubiony w samym sobie . Czesto miewalem sen ze bylem sam na wielkim czarnym pustkowiu a wokolo mnie biegaly istoty ktorych sie balem . Ze strachu zaczynalem sie modlic , wtedy przychodziles Ty , przeganiales to czego sie balem , jednak potym zawsze sie budzilem …. budzilem sie i balem sie dalej . I wtedy zaczynalem sie zastanawiac , Czy zycie to tak naprawde nie jest sen , jak mozemy byc pewni tego ze tak naprawde istniejemy , byc moze jestesmy tylko snem i wymyslonym swiatem jakiegos dziecka … wtedy postanowilem przejac kontrole nad swoim zyciem by przestac sie bac . 
I wiecie co …? Strach ktory mialem w mediolanie nigdy wiecej juz nie powrocil . 

Time its everything and nothing 

So 2015 is coming to an end, a year full of impressions but unfortunately, little abundance and happiness. The year came in with many problems and many important decisions and disappointments. There were also many adventure, new countries and new people. In the depths of my mind, I kept saying how much I terribly hated 2015, how much I I wanted it to end. To my mind didn't come many interesting stories at first, so I decided to write slowly from the beginning. As I recall, 2014 ended on a very positive note and the whole year was one big story that ended with an engagement on Christmas. My dear Morganne decided to spend the holidays in Poland with my family. It was a beautiful and magical time. Since January would begin another adventure of life with a contract in Istanbul, Turkey for her and fashion week (for the 10th time) in Milan, Italy for me, the feeling that I felt on the plane ride to Milan was quite strange. I was full of hope, love and fear. For the first time in 9 months, we had to part and fly to different countries and that meant that this was the first time we had to deal with a long distance relationship. Milan as Milan, will always be a second home to me. I know the city very well and the many of the streets held a mass of memories. I remember as I ran around them alone 5 years ago, holding a giant map, not knowing English for the first trip abroad. I was forever lost and lonely, but forever full of hope. Milan for me now, after 5 years have passed, is a place that I love as this city doesn't fade with age. Each of my stays there are scattered with many memories and stories. They are sometimes funny, sometimes scary, sometimes depressing and some are just life changing.

So now came the time to make a lot of really hard decisions that would effect the rest of my life. Engagement is a beautiful and magical but it started a war inside of me. Millions of unanswered questions started to destroy me despite the struggle and determination. I felt lost. Life turned out to surpass me in that moment and the future scared me. For the first time, my eyes were opened wide and looking into an uncertain future. I sat for hours in front of my notebook, pouring out all of my feelings, writing down everything that I'm good at, and that I like. Basically anything that can help shape my future. We cannot go back, we cannot choose. Most importantly, I needed something so that I didn't disappoint myself in the end. We are afraid of problems that we create, but if we stop overthinking, we wouldn't have so many of them. One thing that I've learned is that time does not exist. We are only here and now. Any decision taken right now is going to significantly effect our lives tomorrow, next week and next year. How many times have we said "tomorrow will be better"? But in the moment, there is no tomorrow yet. Why do we think about tomorrow and losing today, now? That season in Milan did not go as well as I hoped, and the problems of everyday life started to kill my psyche so much that I could not find myself in this world of fashion. I again felt like that 18 year old boy who was lost in the streets of the city, which he knew so well, but still so lost in himself. I often had a dream that I was alone in a great black desert and surrounded by creatures of whom I feared. Out of fear, I started to pray and then You came and killed what I feared. When I woke up, I was still afraid and then I began to think that maybe life is not reality and that it's just a dream. How can we be so sure that we really exist? Maybe we are just the imagination of some child. But at last, I decided to take control of my life and stop being afraid. And guess what? That fear I had in Milan never returned.



czwartek, 19 listopada 2015




.......................................................................................................................................................................................................
New stories, new life, new me

For the last two years of my life I dont wrote nothing. I dont know why, maybe I didnt have what to wrote, maybe I didnt know how, maybe just not felt the need.
Everything that I experienced in the last 2 years was strange, different, magical but also were many disappointments and moments of breakdowns and depression.

My blog talks about my stupid luck in unfortunate situations, but without knowing why in 2015 I couldnt see any success stories that I would like to share, nothing special. I could say that I had just boring  model life, I could say that I was very lost in myself, in what I am doing or that what I'm doing is certainly correct. In my life there have been many valuable changes. Im grow up ...
But despite feeling that I should do and achieve in life something more than 
 I do now and reached so far always feel some sort of a wall that blocks me from fulfilling dreams. Is happiness can block the dreams? and if so,  it should do block, dreams or happiness? These two questions are constantly walking in my head. Maybe just lucky should show u way to dreams, coupled with hard work and being rational, sometimes uphill and sometimes soar with the wind.

Im was thinking to be a happy person, a good boy friend who always cared about the feelings of people around more than their own. At this point I'm not sure if it's good. Referring to my Catholic life, Jesus gave his life for the people and not care about his life . Why are we so there ought to lay down his life and everything that we can do good for others, for friends or people you really love. Because in the end we feel  disappointed? 
The belief of giving we receive, forgiving gain forgiveness begins to frighten us when we fail. For what trust a love and helping when in the end a lot of times we get  kick in the ass! How many times  everyone of us feel disappointed in love, even the toughest of you who do not believe in love and affection for sure at least once u been disappointed by life. 
Why is this happening?

I loved, really loved very, very deep, I was and still am, and I will love long. Despite the fate separate the me now with my love, feelings do not allow you to forget, memories do not allow the pain to go away 
The only cure is to understand when you see something you learn it and remembers his lesson, but if is something hard to understand we are not able to learn anything. After i finishing my last connection I met a feeling he had never had. I did not understand, why this is like this, why it needs to be? How can you love but to leave? Today, a few days after parting understand a lot more, just because accepted the fact that this will facilitate mine and her life ... But I fear of love more than death now, I fear people and disappointments they bring, I fear of the next lesson which life bring me .

 We are just start be friends and we are happy about that .  Every lesson make us feel stronger but all of them also hurt.

Time flows too slowly and too fast at the same time. too slowly when it needs to heal our wounds and too quickly when I arrange new life 
............................................................................................................................................................

Nowe Historie , nowe zycie , nowy ja 

Przez ostatnie 2 lata mojego zycia nic nie pisalem . Nie wiem dlaczego , moze nie mialem o czym , moze nie wiedzialem jak ,moze poprostu nie czulem potrzeb . 
Wszystko co przezylem w ostatnich 2 latach bylo , dziwne , inne , magiczne ale takze bylo wiele rozczarowan i chwil zalamania oraz depresji . 

Moj blog mowi o moim glupim szczesciu w nieszczesliwych sytuacjach , ale niewiedzac czemu w 2015 roku nie potrafilem dostrzec zadnej szczesliwej histori ktora moglbym sie podzielic , nic interesujacego . Moglbym powiedziec ze mialem poprostu nudne zycie modela , moglbym powiedziec ze bylem bardzo zagubiony w sobie , w tym co robie , czy to co robie jest napewno sluszne . W moim zyciu nastapilo wiele wartosciowych przemian . Nadeszla Doroslosc …
Lecz pomimo uczucia ze powiniennem zrobic i osiagnac w zyciu cos wiecej niz robie i osiagalem do tej pory zawsze odczowalem jakas sciane ktora blokuje mnie przed spelnianiem marzen . Czy szczescie moze blokowac marzenia ? a jesli tak to czy szczescie powinno blokowac marzenia ? Te dwa pytania nieustannie chodza mi po glowie . Moze poprostu szczescie powinno prowadzic do marzen , w parze z ciezka praca i rozsadkiem , czasem pod gorke a czasem szybowac z wiatrem . 

Uwarzalem sie za szczesliwego czlowieka , za dobrego chlopaka ktory zawsze przejmowal sie uczuciami ludzi dokola bardziej niz swoimi wlasnymi . W tym momencie nie jestem pewny czy to dobrze . Odnoszac sie do mojego katolickiego zycia ,Jezus oddal zycie za ludzi nie patrzac na siebie . Dlaczego i my wiec nie powinnismy oddawac swojego zycia i wszystkiego co mozemy czynic dobrze dla innych , dla przyjaciol czy ludzi ktorych naprawde kochamy . Poniewaz na koncu odczuwamy zawod ? Wiara w to ze dajac otrzymujemy , wybaczajac zyskujemy przebaczenie zaczyna przerazac nas gdy nas zawodzi . Poco ufac , kochac , pomagac gdy na koncu wiele razy dostajemy kopa w dupe ! Ile razy karzdy z nas zawiodl sie na milosci , nawet najtwardsi z was ,ktorzy nie wierza w milosc i uczucia napewno przynajmniej raz zostali rozczarowani przez zycie .
 Dlaczego tak sie dzieje ? 
Kochalem , naprawde kochalem bardzo bardzo gleboko , bylem i jestem i jeszcze dlugo bede zakochany . Pomimo ze los rozdzielil mnie teraz z moja miloscia , uczucia nie pozwalaja zapomniec , wpomnienia nie pozwalaja odejsc a bol nie pozwala wybaczyc . 
Jedynym lekarstwem jest zrozumienie , gdy cos rozumiesz uczysz sie tego i zapamietujesz swoja lekcie ,
 jednak gdy czegos nie rozumiesz nie jestes w stanie niczego sie nauczyc . Jednak ja po zakonczeniu mojego ostatniego zwiazku poznalem uczucie ktorego nigdy wczesniej nie posiadalem . Nie rozumialem i rozumialem tego dlaczego tak jest , dlaczego tak musi byc ? Jak mozna kochac ale zostawic ? Dzisiaj , pare dni po rozstaniu rozumiem wiele wiecej , tylko dlatego ze pogodzilem sie z tym ze ulatwi to moje i jej zycie … Morganne poprostu znowu jest tylko przyjacielem .I jestesmy szczesliwi .
Jednak boje sie milosci bardziej niz smierci , boje sie ludzi i rozczarowania jakie ze soba niosa , boje sie kolejnych lekci jakie zycie mi przyniesie . 

Karzda lekcia nas umacnia ale karzda tez boli . 
A czas plynie zbyt wolno i zbyt szybko zarazem . zbyt wolno gdy musi leczyc nasze rany a zbyt szybko gdy ukladamy zycie na nowo .

środa, 22 stycznia 2014

Jak poderwac Policjantke i pozbyc sie kanarów.

Co by tu tym razem napisac , lata nie te same to i weny jak dawniej tez brakuje.
Na szczescie GLUPIE SZCZESCIE nie opuscilo  z wiekiem .
Wczoraj dało o sobie przypomniec w Paryskim metrze . Niestety tygodniowe bilety w paryzu trwaja zawsze od poniedziałku do niedzieli , czyli jak ktos jest glupi to bilet moze w sobote za 20€ kupic a w poniedzialek i tak musi kupic nowy ... Idiotyzm , no ale co poradzic ...
W kazdym razie wczoraj z Wojtkiem postanowilismy odwiedzic agencje , dowiedziec sie wszystkiego co i jak , kiedy wylatujemy itp. Postanowilismy pojechac metrem , ale nie mialem zamiaru bulic za bilet by przejechac 3 stacje . Wiec przeskoczylem przez bramke szczesliwi z Wojtkiem idziemy w kierunku platformy , i za zakretem czekala na nas niespodzianka, dokladnie to niespodzianka dla mnie w postaci 15 kanarów :( z doswiadczenia wiem ze nie mozna sie juz cofnac bo jest tam tez wielu kanarow po cywilu ktorzy tylko lapia tych ktorzy proboja sie cofnac przed kontrola bilecikow ... No myśle sobie ... Liiiipaaa ... Podchodze wiec ,dalem swoja karte metra ktora kupilem w tym sezonie i nie mialem czasu podpisac ani przykleic zdjecia .... I to wlasnie uratowalo mi dupkę ... Gdy kanar przylozyl bilet do komputerka w tym samym czasie zobatczyl że nie mam zdjecia i podpisu , odarzu wyskoczyl z ryjem , ze to zle ze tak nie mozna itp , ale ja mu grzecznie wkrecilem ze ja tu tylko na 3 dni i dlatego nie uzupelnilem karty , a pan ku mojemu zdziwieniu zszedl z tonu i powiedzial ze w takim razie spoczko i moge spadac :) zapominajac przy tym sprawdzic ze moj bilet nie dziala hahahaha co za łeb :)

To juz drogi moj przypal z kanarami w Paryzu , pierwszy raz mialem w zeszlym sezonie , dokladnie po meczu Polski z Ruskimi na Euro 2012 ( albo to jakis inny mecz .... Hmmmm chyba niee ...) mniejsza...
Wiec podczas mojego pobytu w paryzu trwało Euro wiec polaczki Cwaniaczki musieli umowic sie na browara i pizze . Zaprosilem wiec Madzie Wojciecha i Claudie do mnie pogladalismy mecz ktory skonczyl sie po 11 pm , wiec postanowilem poudawac jeltelmena i wraz z Wojtkiem odwiesc Magdalene nocnym metrem do domu ... Niestety na pomysl ten wpadlem dopiero w drodze do metra ,a z domu nie zabralem ani portwela z pieniedzmi , biletem , dowodem osobistym itp , ani telefonu , ani nic , jedyne co mialem to klucz od domu . Postanowilem wiec ze wejde przez bramki z Magda i Wojtkiem , odwioze ja tylko na jej stacje metra i wroce do domu , kto by pomyslal ze o 12 w nocy kanarki jeszcze nie spia , i w dodatku stali na mojej stacji metra ktora jest na zadupiu , i w dodatku ma tylko jedno wyjscie ! Oczywiscie gdy zobaczylem kanarki odrazu w tył na lewo i rura , ale niestety skubance po cywilu mnie otoczyli wiec daleko nie ucieklem , nawet sie zmeczyc posciegim nie mialem czasu :) panowie koksy zaprowadzili mnie do kontrolerow ktorzy poprosili o bilecik ... Nie macie pojecia jak trudno jest dogadac sie z 15 typiarkami i typkami  ktorzy  ni w huj ni w oko nie znaja Angielskiego
Ok ok. Ja fenomenem nie jestem , ale tamci mili panstwo nie wiedzieli totalnie nic po angielsku ale o bileciki sie twardo kucili . I wez tu teraz wytłumacz cymbałom ze bilecik mam w domu w portwelu , ze nie mam dowodu i nie maja jak mnie zpisac i zaplacic tez nie moge bo karta i gotowka zostala tez w portwelu .
Generalnie cala rozmowa wygladala tak : podeszla do mnie kobieta , zaczolem walic przed nia teatrzyk mimiczny typu  JA , MIEC , BILET , DOM ... Wszystko pokazujac ( omal nobla za to nie dostalem ) po skonczonym przedstawieniu kazala mi poczekac po czym podszedl kolejnt typek z taka sama gatka, wiec ja mu znowu przedstawienie JA , MIEC , BILET , DOM ... ( ten juz ogarniajac angielski na poziomie " jestem sobie przedszkolaczek" zaczoł straszyc mnie ze jak nie zaplace musza dzwonic po policje i wtedy bd wiekszy problem ... No to ja mu wtedy znowu przedstawienie JA , MIEC , PIENIADZE ,DOM .. Podchodzi kolejny tym razem grubasek z tekstem zebym dal tylko 20€ nie 50€ to bedziemy kwita ... No mysle sobie albo to on jest az takim cymbalem albo to ja cos niewyraznie pokazuje ...

KURDE STARY NIE MAM KASY , NIE TO ZE NIE CHCE ZAPLACIC TYLKO NIE MAM JAK ZAPLACIC !

No grubasek obruszyl sie moja jakże uniosla tym razem sztuka aktorska podczas tlumaczenia tego ĘĄty raz wiec odpuscil poczym kazali mi czekac 5 min a po pieciu min podchodza i ... Prosza o dowod ... Noooooooossszzzzzz kuuurde jakbym mial kałacha to w tym momecie napewno bym uzyl ... No wiec jeszcze jedno przedstawienie JA , MIEC , BILET , PIENIADZE , ID , DOM .... Panowie sie obruszyli , mysleli ze jaja se z nich robie czy cos ( bo jak ludze mnie widzieli wyginajacego sie jak małpa w zoo przed 3 kanarami to odrazu beke cisneli a jak ja to widzialem to tez mialem faze , wiec kanary poczuly sie obrazone i bez jaj zadzwonili na policje ...

No i tu przestalo byc mi do smiechu ... Modle sie by policja po angielsku rozumiala , bo jak mnie zawina na komende to i tak nie bd mieli jak mnie spisac ... Lipa sie zapowiadala straszna .
No wiec policjanci ... A dokladnie policjantki zjawily sie po 15 min , jedna to babka okolo 50 ale za to ta druga to mloda zgrabna i sympatyczna babka , mysle sobie nooo niie takie to sa wredoty w polsce zawsze najwieksze ... No ale coz podeszla , wkoncu normalnie opowiedzialem wszystko po angielsku komus kto rozumial bez migowo , i powiedzialem im ze nawet jak one chca mnie spisac to chciec czy nie musimy jechac do mnie do domu po dowod !
Pogadaly pogadaly miedzy soba po francuzku , potem podeszly do szefa kanarow , tez pogadaly i amen ... Zawijaja mnie ... Mysle sobie nieee no to dosralem se tera , zara mnie na dolek zawiną haha wbijam do suki policyjnej , i nagle pytanie gdzie mieszkam . Mowie kurna nie znam adresu na pamiec bo mam zapisany na tel ktory mam w Domu , wiem jak dojsc tam ale nie wiem jaka jest nazwa ul ... Przesiadlem sie wiec doprzodu i zaczolem kierowac PROSTO , LEWO LEWO PRAWO PROSTO LEWO i zooong , Jednokierunkowa ulica , piechotka moglem tam smigac ale samochodem nie , ale kurde nie znam innej drogi do domu , po krotkiej rozmowie okazalo sie ze policjantka jest spoko babka , wlaczylismy wiec koguta i dluggga pod prąd hahahahaha panie odwiozly mnie do domu , wiec zapytalem ladnie czy ktos idzie zemna do gory po dowod czy tak mi ufaja ze zejde z tym dowodem na dol ... Policjantka tylko sie usmiechnela mowiac zebym dal sobie juz spokoj i szedl spac a jutro jej za to kolacje wisze hahah <3 no niestety tekst z kolacja to tylko powieszchowny zarcik bo przeciesz niewypada mi namiarow od policjantki brac haha

Wrocilem wiec szczesliwy do domu przywdziawszy piżamke polecialem w kime :)
Oto i historyjka jak wyrwalem Policjantke ;)

niedziela, 19 stycznia 2014

Między Londynem a Mediolanem

Tym razem znalazłem staryą opowieść z lotu pomiedzy Mediolanem a Londynem ... Jeszcze orginalny tekst z błedami ort za ktorymi wszyscy tak tęsknią :D hehehehhehhhe
Nie będe już przeciągał wstępu bo to szkoda czasu ,choć generalnie w Paryzu mam go i tak aż nadmiar :) heheh

MIłej Lekturki :D 


„Mediolaniei back to London”

Jak zaówarzyliście na moim fb ostatnio doścczesto zmienia sie informacja odnośnie pobytu obiecnego miejsca zamieszkania . Tak tak wiele mi się lata ostatnio , a to z Marsyli do Londynu a to z Londynu do Mediolanu , teraz napisze o tym jak wrociłem z Mediolanu do Londynu .
Wczorajszy pobyt w Mediolanie był wyjątkowo trudny z 2 przyczyn:
1. Był to dzień po imprezie urodzinowej ,wiec kacora nie zabrakło
2 .Był to dzień jednej z ciekawszych moich prac gdyż robiłem shooty do Ermenegildo Zegna

Koniec końców praca skończyła się pozytywnie clijent był happy.

Mimo  ogromnego kaca i zmeczenia w pracy muiałem starać się być bardzo wypoczęty by nie podpośc sobie wpływowym klientom , było to nielada wyzwanie i sprawiło mi ogromną trudnośc we wszystkim co robiłem :D ale dałem rade. Do domku wrociłem około godziny 17 by się spakować i się porzegnać z chłopakami którzy ciągle jeszcze odsypiali wczesniejszaimpreze. Spakowałem się i ruszyłem w droge na autobus na lotnisko … wszystko szło jak spłatka aż do momentu gdy w Mediolanie nie rozszalała się OGROMNA ULEWA która pozalewała niektóre stacje metra ,wiec czekałem na metro 25 minut ;/ no ale jakby tego było mało moje wspaniałe tenisówki ze starości dzięki nadmiarowi wody straciły podeszfehehehhehe więc możecie sobie wyobrazić takiego flusia jak ja zasówającego w bucie bez podeszfy na lotnisko , ludziska dokoła mieli nielada ubaw . No gdy już doszedłem szczęśliwy do autobusu jadącego na lotnisko będąc święcie przekonany że w kieszeni mam 10 euro w papierku + xx euro w monetach podchodzę do kierowcy i proszę go o bilet . 9.90euro wyciągam szczęśliwy zwinięty banknot z kieszeni i ku mojemu wielkiemu zdziwieniu okazało się iż były to funty … fuck !! gdy przeliczyłem wszystkie klepaki okazało się ze mam 8.40 euro . zapytałęm ładnie czy mi pan opuści na co on odrzekł że nie nie opuści ale nie ma problemu mogę dac mu 10 funtów :D heheh cwaniak , wyśmiałem go troszkę nie kultularnie i zapytałem gdzie jest bankomat , wskazał mi kantor i powiedział ze za 10 minut odjazd jest . Oczywisnie nie chciałem iscwymieniac funtów bo potem znowu miałbym problem w Londynie wiec pomiegłemszukac bankomatu , zajęło mi to około 15 minut wiec myśle sobie , a h**j pewnie już odjechał to skocze se na sniadanie do mc Donalda. Nawet się opłacało bo w kolejce poznałęm 3 bardzo łądnie Ukrainki to jeszcze chwila przyjemności z rozmowy była i nie powiem ze nie ale oczy tez miał czym się nacieszyć , szczególnie że miały z 160cm i wielkie dekoldy wiec z mojego 190cm trudno było skupić się na rozmowie czekając na cheesburgera, no gdy doszedłem spowrotem do miejsca odjazdu autobusów trochę się zdziwiłem bo ten typ co go delikatnie wyśmiałem nadal tam stał … nie wiem czy dla Włochów 10 min =25 min ale cóz , wszedłem wiec jeszcze raz tym razem kupiłem bilecik i pojechałem na lotnisko. Na lotnisku jak to na lotnisku ,domyślać się możecie że odprawa jedna druga do samolotu i narka … ale nieeenieeenieee , wkońcu nazywam się Szałański :D
Kac dalej męczył a zmęczenie doskwierało niemiłosiernie . Nie wiem czemu ale kręciłem się po lotnisku w poszukiwani bramki jak smród po gaciach i nie mogłem jej znaleśc :D okazało się ze była po prostu piętro niżej LOL . 
No gdy już udało mi się dojść do poczekalni przed moją bramką chciałęm sobie kultularnie usiąść na ławce i poczekać gdyż miałem 1,5godz do odlotu . Pare minut potym usiadł kołomnie łysy włoski koksik cały w z kolczykiem w uchu (trochę przypominający ochroniazy w tanich clubach , nie był mięśniakiem ale był po prostu górą miesa ) hehe więc nie powiem że zrobiło mi się ciasno bo z jednej strony sciana  , z drugiej „krowa” to mnie tak zblokowało trochę .  No ale byłem tak zmeczony ze miałem wszystko w dupie . Walczyłem z tym by moja głowa utrzymwywała się na szyji ale niestety grawitacja byłą w tym dniu wyjątkowo silna XD 
Nie było by nic złego w tym że sobie przysnołem , no ale niestety jakos tak mnie dziwnie zarzuciło że zasnołem opierając się o ramie owej „krowy” hehe i to był błąd , bo pan od razu zrobił mi taką pobutke że od sciany dobiłem się dwa razy :D wyjaśnianie tego że nie jestem homoseksualny zajęło mi około 30 minut , ale powiodło się i nawet się z nim skumplowałem xD Niech mi tera ktoś w Mediolanie podskoczy to mam swoja mafie tam ,nikt mi iphonatera nie zapiepszy bo moi ludzie się tym zajmahahaahahha
No ale niestety to nie było koniec przygód na lotnisku . gdy na ostatniej odprawie już przed samym wejściem na pokład samolotu (tam gdzie pani odrywa ci połowe biletu i potem wchodzisz już do samolotu) oczywiście tez nie obeszło się bez problemów … przyznam ze akurat pierwszy raz miałem problem z tym ze było coś źle zabookowane czy nie wiem co . w każdym razie gdy zeskanowali mój bilet zapaliła im się czerwona lamka …shit… Babka pyta się mnie czy mam jakiś inny dokument torzsamosci poza ID . Ja mowie ze nie , nie wyczaruje jej przecież teraz paszportu . Zapytała o jakiekolwiek dokumenty gdzie jest jeszcze moieimie i nazwisko , dalem wiec jeszcze karte kredytową , i prawojazdy . podzwonili podzownili i kazali mi poczekać na celników … Gdy wszyscy ludzie weszli już do samolotu i zostałęm sam przyszło 4 celników z psem heheh przetrzepali mnie całego pies obwąchał jak burą sukę , posprawdzali i dokumenty baaaaardzo dokładnie pozadawali milion pytań , i wkoncu puścili do samolotu . Totalnie nie mam pojęcia oco im chodziło , ale trochę się dziwnie czułem .

Samolot miał odlecieć o 22.30 , była pogoda jak to po burzy , lekkie chmurki i wiatr . PRZYSIĘGAM WAM ŻE NIGDY W ZYCIU NIE MIAŁEM PIĘKNIEJSZEGO LOTU(startu) NIŻ TEN WCZORAJ ponieważ wczoraj była pełnia księżyca i świecił naprawdę Baaardzo intensywnie … więc najpierw przez okno widziałem miliardy swiateł oświetlających miasto a nad sobą siwo szare chmurki przez które przebijały się promienie księżyca , PIĘKNIE TO WYGLĄDAŁO , potem samolot  przebijał się przez te chmury i jak wzleciał ponad nie to dosłownie czułem się jak Harry Potter … w samolocie wyłączyli specjalnie swiatła i ludzie mogli podziwiać to niesamowite piękno … Bajka … kołomnie OOOGROMNY nieziemsko jasny księżyc który było widać tak wyraźnie że nawet ślepy ja się tym delektowałem , podemną deszczowe chmóryosiwtlone jego blaskiem , scenografia wyciagnieta jak z jakiegoś filmu , a dokoła seeeetki milionów gwiazd , i droga mleczna , po prostu czułem się jak astronauta , naprawdę nigdy nic piękniejszego na swiecie nie widziałęm , nawet nie jestem w stanie tego opisac słowami . I ta droga mleczna … ahhhhhhhhh
No po 10 minutach oczywiście musieli zapalić swiatła w samolocie by zacząć sprzedawacjakiespiepszone zdrapki ;/////

Ale wtedy to już poszedłem w głęęęboki sen , o czym śniłem to wam nie powiem ale obudziłem się niestety nie przez lądowanie …. Obudziły mnie migające w samolocie światełka i pan trzymający żółtą maske w ręku i podający mi ja bym ją ubrał , i oczywiście mega wielkie turbolęcje samolotu … tak tak pierwszy raz w zyciu w samolocie przerzyłem tak wielkie turbolęcje że aż musieliśmy pozakładać maski gdyż ciśnienie w kabinie gwałtownie spadło . CZADZIK . zabawa trochę jak w kinie 4D , tylko że bardziej zesranym się jest ? okadzało się że wpadliśmy w jakąschmurke deszczową i tam nas trochę pozawiewało . 

No naszczęscie wszystko skończyło się git , wylądowałęm cały i zdrowy w lądynie i pojechałem do domu , hmmmmyśle sobie , kurde nie będę wydawał kasy na bilety , spierdzielam na gape , skitrałęm się w pociągowym kibelku i 40 minut i byłęm na Liverpookstreet a 25funtó w kieszeni nadal było . Gdy już szczęśliwy dojechałem autobusem (znowu zadarmo bo był wielki tłok) do domu i szczęśliwy że zaraz położe się spac w swoim wyrku , nagle co ja PACZE … jakiś niuniek spi sobie smacznie na moim łożu … Noszkuu** myśle sobie chyba zaraz go zabije , ale jakos nie miałem serca i poszedłem się kimać na kanape w kuchnie , zresztą byłem tak zmeczony ze nawet w kiblu pociągowym zasnołem wiec kanapa tez wygodna się wydawała. 


Op i oto cała historia powrotu z Mediolanu , wiem ze może nie jest tak smieszna i ciekawa jak poprzednie , ale cóz? nie oczekujcie cudów odemnie , az tak bardzo mocno ciekawego zycia to nawet ja mieć nie mogę heheh


W ŚWIAT BEZ GROSZA < archiwum>

W ŚWIAT BEZ GROSZA < archiwum> 

Całkeim niedawno byłem w Marsylli … Baaaardzo bardzo mile spędzony czas , w gronie wspaniałych ludzi których tam poznałem i dość mocno rodzinnej atmosferze.
Byłem na 5-o dniowym festiwalu mody zwanym „ ...”niepamietam . Jak na Francje przystało wszystko było bardzo profesjonalnie przygotowane i  dopięte na ostatni guzik. Jedzenia zawsze mielismy pod dostatkiem picia także. Więc jedyne moje wydatki jakie miałem to papierosy i % , co spowodowało ,że zupełnie nie zwróciłem uwagi kiedy skończyły mi się srodki na koncie. 
Samolot z Marsyli do Londynu miałem o 9 rano ale lotnisko było oddalone o 2 godziny drogi od Hotelu wiec wyjechać musiałem około godziny 5 . Oczywiście nie nazywałbym się Szałański jakbym miał odpuścić sobie last party w Francji … przed wyjściem stwierdziłem „Nie no dzisiaj wiele nie będę pił „ Jednak jak to ja nie dotrzymałem zabardzo swojej obietnicy . Zabawa była nieziemska do 3 w nocy potem wszyscy grzecznie wrócili do Hoteli , hmmm no może nie zbyt grzecznie bo prawie wszyscy skorzystali z nadmiaru arkocholu no ale … :P
W hotelu oczywiście jeszcze 30 minutowy after musiał być !! potem grzecznie poszedłem do swojego pokoju … wpisuje kod do drzwi … wchodzę … a w moim łóżku „śpi” pewna kobieta z jakims fotografem … ja zrobiłem tylko wielkie oczy i wyszedłem zpowrotem na zewnątrz … akurat natrafiłem na grupe znajomych wracających do pokoju powiedziałem im jak wygląda sytuacja , no i dostałem zapro do innego pokoju by przekimać . Niestety Po tym jak w Mediolanie ukradli mi iphona ,więcej nie zabieram telefonów na impreze , tym razem tez tak było wiec mój telefon i jedyny budzik zostawiłem w pokoju . Poprosiłem wiec osobe u której nocowałem by ustawiła budzik dlac mnie bym nie zaspał … wszystko szło jak spłatka , położyłem się spać….

Obudziłem się o godzinie 9;00 czyli hmmm mój samolot właśnie wzbijał się w powietrze … ZAJEBISCIE … Schodze do swojego pokoju , a cała moja waliska i wszystko co miałem w pokoju stoi „spakowane” a dokładnie Wypierdolone na korytarzu … grzecznie poskładałem swoje rzeczy i poszedłem szukac osoby która była odpowiedzialan za modeli . Znalazłem Sophi … pierwsze co powiedziała jak mnie zobaczyła to było „ O BORZE TY TEZ ZASPAŁES NA LOT „ heheheh okazało się ze nie byłem jedyny :P w rezultacie 6 osoby jeszcze były w takiej samej sytuacji ? hehe (jednej ciagle szukali jak już na lotnisko na kolejny lot wyjeżdżałem heheh) o 14 dalej nie wiedzieli gdzie jest jeden z modeli ! hehehe . Mi dali nowy pokoik na te pare godzin zanim przebukują bilet itp. No jak już znalazłem się na lotnisku zaczełem trzeźwieć i uświadamiać sobie czego mogłem nie wziąć z pokoju … i niestety nie myliłem się. W pokoju głupie babsko nie spakowało mi Ładowarki do aparatu i słuchawek do iphona ;/ Napisałem info by wysłali mi to do Londynu jak znajda , ale on stwierdziłem ze szkoda kasy bo oni zaraz by pociagneli z wypłaty za przesyłke a podrube na allegro za 50 zł kupie …. A przebookowanie lotu kosztowało więcej niż sam lot :D heheh i tez zostało pociagniete z wypłaty ... . 
Naszczęście poznałem wielu wspaniałych ludzi będąc tam , miedzy innymi Daphné Mathieu, Cheyenne Noel, Juline Zb i Claire Chevallier. Napisałem szybkiego smsa do Daphne a ona dzisiaj odzyskała wszystkie moje rzeczy !!! CZYŻ NIE JEST KOCHANA ? :*** Miss … 

A wracając do opowieści… Gdy już udało mi się dostać do samolotu to wszystko było wspaniale aż do momentu wylądowania w Lodynie gdzie uświadomiłem sobie … ok i co teraz :D problem polegał na tym że na koncie nie miałem więcej niż 5 zł , w portwelu tylko 5 funtów (bo zbieram pieniążki z całego swiata i akurat z Londynu tez miałem po ostatnim razie) no i … no i to tyle … a bilet na pociąg z Lotniska do Lodynu kosztuje … 25 funtów (lol 25*5zł=125zł za sam dojazd do miasta IDIOTYZM) … no wiec w desperacji stwierdziłem ,że …. Że totalnie nie mam pomysłu co zrobić i zacząłem chodzić po lotnisku i szukać szczęścia heheh w sumie nic mi do roboty nie zostało … gdy się już zmęczyłem poszedłem do ubikacji i …. Jeb wchodzę do kabiny a tam za kibelkiem czeka sobie na mnie 30 euro :D hehehehehee myślałem że umre ( GŁUPIE SZCZĘŚCIE SZAŁAŃSKIEGO NIE OPUSZCZA) od razu biegłem do pierwszego lepszego kantora i pani mi powiedziała ze dostane za to 18.64 … na co powiedziałęm jej ze chce się targować bo potrzebuje na bilet … pogrzebałem jeszcze po kieszeniach i z resztek drobniaków euro uzbierałęm jeszcze 6.30 … pani dała mi za ładne oczy 25 funtów i kazała spadać ( bo teorytycznie kantory nie wymieniają montet) wiec szczęśliwy Tomaszek wsiadł do pociągu i pojechał do miasta myśląc ze to koniec jego problemów …. Wysiadłem na stacji Victoria (2 stacje oddalonej od mojej agencji , a ze nie miałem juz za co jechać metrem musiałem zasuwać z buta do agencji …. Zajęło mi to jakieś 1,5 godzin bo bez mapy z 23 kilowym bagażem + podręcznym się musiałem tułac po Londynie milion razy się zgubic ale w końcu dotarłem … dzwonie … iii …. I kurva dupa :D agencja zamknieta!! trallaaa … wyciągam telefon i … i dupa bateria siadłą!! tralaaa i tak oto poraz kolejny znalazłem się w czarnej dupe bo nie miałęm telefonu nie wiedziałem gdzie mieszkam nie miałem kasy ani nic …. Usiadłem sobie na krawężniku i doszedłem do wniosku ze w jeden dzień mogłem być prawdziwym bezdomnym juz dwa razy  :) Najpierw na lotnisku żebrać kase a teraz spać pod mostem spac xD ... ale Nieee nie Tomek sie tak łatwo nie poddaje  i znowu musiałem kminic co zrobić i gdzie jest moje GŁUPIE SZCZESCIE JEST TYM RAZEM … i o wykminiłem … postanowiłem dojechać do Mieszkania w którym ostatnio mieszkałem … problem polegał tylko na tym że ja byłem na stacji Victoria a mieszkałem daleko za stacją Hoxton … czyli totalnie druga część Londynu … wtedy nagle oświeciło mnie żę mam 5 funtów z kolekci swojej pieniedzy ze swiata :D heheh YOUPI … pobiegłem na metro by kupić bilet …. Bilet na jeden przejazd metrem kosztuje 4.30 ( ich naprawdę pojebało) myślę sobie OOO NIEEEE …. Ryzyk fizyk i kupiłem bilet dla dziecka :D hehe dzięki temu miałem jeszcze 2.60 reszty , a bilet potrzebowałem tylko poto by przejść przez bramki jakos :D … no naszczescie wszystko się udało trafiłęm na stacje na ktrej powinienem być … ale miałęm z tamtąd jeszcze jakies 7 przystankó autobusem … była godzina 22 w dodatku zaczoł padać deszcz , a ja z walizami ;/ do wyboru miałęm albo nic nie jeść tego dnia i pojechać autobusem albo isc piechotą zjeść jakąskanapeczke i meczyc się w taka ulewe ;/ wybrałem oczywiście autobus … gdy podjechał numer 55 elegancko wsiadłem (w lodnynie nigdzie nie da się jezdzic na gape … bo Kierowca od razu kontroluje bilety … wsiadasz tylko przednim wejściem , nie ma bata jechać na gape) no wiec wchodzę podchodzę do pana kierwowcy i mówie ze chce bilet … ale miły starszy pan kiwną głową na znak „DOBRA DOBRA IDŹ JUŻ „ usmiechnołem się podziekowałęm i poszedłem , moje GŁUPIE SZCZESCIE poraz kolejny mnie nie opuściło !! jak wysiadałem pan jeszcze krzyknoł że ma dzisiaj dobry dzień !
 hehe wiec jak zwykle wyszło na moje … bo stać mnie było na jedzonko a nie musiałem isc piechotą … niestety wsyztkie sklepy już były zamknięte wiec w rezultacie i tak nic nie jadłem … 

No i zaczynał się następny dzień … ja nie miałem już kasy by dojechać metrem do agencji , a głupio było mi prosić kogoś z lokatorów by mi pożyczyli ;/ postanowiłem pojechać autobusem jakos … wbijam na gogle map wpisuje adresy i udało mi się znaleśc trase autobusem i piechotą a z boku Czas podróży 1,45godz …. Myślęsobie no to świetnie … o 11 miałem pierwszy casting a była godzina 9.55,a jeszcze musiałęm dojechać do agencj …. No ale co zrobić … wyszedłem z domu i lece na przystanek … na przystanku nagle zorientowałem się ze zostawiłem w domu zdjęcia do książki …(bez tego nie ma poco nigdzie isc a już na pewno na castingi ) wiec apiac na zad do domu po booka. No a pod odmem znowu zoriętowałem się , że nie mam kluczy od odmu bo wczoraj już włąsciciel spał a dzisiaj go nie widziałęm wiec nie miał kiedy mi przekazać . ehhh no to co …. Dzwonek i napierdalamy może ktoś w domu jest ? po chwil JEB …. Otwiera mi włąsciciel. (ostatnio bardzo mnie polubił jak tu mieszkałem wiec był bardzo szczęśliwy jak mnie zobaczył) wyjaśniłem mu cała sytuacje i Historie … po czym on pwoeidział ze włąsnie jedzie do pracy to może mnie podwiesc autem kawałek … hehehhe No i poraz kolejny GŁUPIE SZCZĘSCIE … po drodze jeszcze kupił mi kawe i dał 10funtów na bilet i wysadził na stacji metra z którego miałem bezposednio do agencji … dzięki czemu w agencji byłem dokładnie o 11 rano . lollll :D:D heheheh oczywiście nie nie obeszło się bez zjebki od :D wszystko wyjaśniłem ale jakby nie było na casting się spóźniłem  … oczywiście dostałem pieniążki zrobili mi booka ze zdjęc , po czym nagle zadzwonił do niej Clijent i się zapytał dlaczego model nie przysedł dzisiaj na casting ( okazało się ze byłem już wcześniej upatrzony , i chciał mnie zobaczyć na zywo ) … Rebeca wszystko mu wyjaśniła … i … i powiedzili ze czekaja na mnie ciagle i bym przyjechał teraz ! hehehehe … potem jeszcze powiedziałem Rebece ze nie mam zadnych adresów na castingi i mapy , wiec jak może to niech mi wydrukuje mapki z gogle i adresy … wydrukowała mi 3 kartki adresów na 3 castingi i 2 mapki na casting bo nie pamiętałem gdzie są te ulice …. Schowałem sobie tylko tą karteczkę do kieszeni i czekałem na mapki … w rezultacie zabiegany ja wyszedłem z agencji i nie wziiołem adresów na 2 pozostałe castingi ani map … NO MYŚLAŁEM ŻE SZLAK MNIE TRAFI !! PRZECIEZ JAKBYM WROCIŁ ZNOWU DO AGENCJI TO ONI BY MNIE TAM ROZSZARPALI :P hehe poszedłem na casting który adres miałem , i potem pojechałem do domu gdzie wpadłem na pomysł ze mój laptop posuszy mi za ipoda. Powłaczam sobie mapy i będę chodził z laptopem pod pachą.  no tym za pierwszym razem wszystko zadziałało i w rezultacie zrobiłem wszystkie castingi i wszyscy byli szczęśliwi. Uffff








sobota, 18 stycznia 2014

O swoje trzeba walczyć!

Kurka oczywisciemoj pobyt w Barcelonie także nie obszedł się bez ciekawych wpadek i śmiesznych przygód... np W niedziele definitywnie wszystki sklepy w hiszpani są pozamykane ... i niestety raz niepostrzezenie w sobote zapomniałem o zakupach i w niedziele na obiadek jadełm ziemniaki z solą i mlekiem xD to takie zdrowe XD heheh mniam i ma mniej kalorji od TIC-TAC-ów 



No ale nie o tym będę pisał ,bo to akurat nuda, Powiem wam taką ciekawą i bardzo rzadko spotykaną historie jaka często ma miejsce w bajkach.
Pewnego słonecznego upalnego dnia , gdy większość moich rówieśników pisała matury , ja jak co dzień w Barcelonie leniuchowałem oglądając DRAGON BALL Z i grając w POKEMONY (bo chciałem być lepszy od Martynki Franków która jest mistrzem) Więc siędzę sobie przed laptopem .. nagle patrze na stół stojący 3 metry odemnie a tam normalnie mój makaron który miałem zamiar zjeść na kolacje  beztrosko spaceruje sobie po stole ;o myśle ... o cholera mam jakies zwidy juz od tego kompa ...albo mleko które piłem przed chwilą do ziemniaków było już mocno zepsute. Jednak za chwile patrze a tu druga kluska ją goni  hehehenooonieee , tak nie może być zara mi uciekną wszystkie i bede miał pojedzone :D podchodze do owych uciekinierów ,  Lookam sobie a tam … kurka Mrówy sobie oboz zrobiły i mi jedzenie wynoszą, takie dupne hiszpańskie jakies robactwo :D ZMUTOWANE MRÓWY :D Tlolololololo :D LOLL 

No To Ja im benc Tornado zrobiłem , pozdmuchiwałem wyszprzątałem ale one skubane pochwały sie w dziurkach od ciastek ;) A szkoda było wywalać bo to dobre ciacha były :D …. Myśle OOOO NIEE , to ozanaczawojne …  porozkładałem ciasteczka dokoła komputera i kontynułowalem oglądanie DRAGON BALL Z ,  a jak tylko jakas wyszła sobie na spacer po stole to pierdutnoł ją grom z nieba w postaci mojego palca wskazującego :D … i tak po 4 odcinkach moje ciastka były odrobaczone , plac przed komputerem wyglądał jak po oblężeniu Troi , pełen weteranów wojennych , a ja byłem szczęśliwy ze zwyciężyłem i mogłem zjeść swoje ciastko ?




<archiwum z barcelony>